Saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco poinformował europejskich odbiorców, że planowane na październik dostawy ropy naftowej zostaną odwołane. Jak podała agencja Bloomberga, decyzja ma dotyczyć wszystkich europejskich klientów firmy. To bezprecedensowy krok ze strony największego eksportera ropy na świecie, który może mieć bezpośrednie konsekwencje dla rynku paliw w Europie, w tym w Polsce.
Według informacji przekazanych przez Bloomberga, co najmniej dwóch europejskich klientów Saudi Aramco zostało powiadomionych, że w przyszłym miesiącu ich rafinerie nie otrzymają żadnej ropy naftowej. Powodem ma być atak na kluczowy dla królestwa rurociąg prowadzący nad Morze Czerwone. Źródła zbliżone do sprawy wskazują, że wstrzymanie dostaw jest efektem zakłóceń w infrastrukturze przesyłowej, która ma strategiczne znaczenie dla saudyjskiego eksportu.
Decyzja Saudi Aramco rodzi pytania o bezpieczeństwo dostaw ropy do Europy, w tym do Polski. Orlen, największy polski koncern paliwowy, od lat korzysta z dostaw ropy z kierunku saudyjskiego w ramach dywersyfikacji zaopatrzenia. Ewentualne wstrzymanie tych dostaw może zmusić spółkę do sięgnięcia po inne źródła, co w warunkach napiętej sytuacji na rynkach naftowych może oznaczać wyższe koszty zakupu surowca.
Atak na rurociąg nad Morzem Czerwonym to kolejny w ostatnim czasie incydent wymierzony w infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej. W przeszłości podobne zdarzenia powodowały przejściowe wstrzymanie eksportu i wywoływały wahania cen ropy na światowych giełdach. Tym razem skala jest jednak większa, ponieważ decyzja dotyczy wszystkich europejskich odbiorców, a nie tylko wybranych kontraktów.
Dla Europy, która wciąż zmaga się z wysokimi cenami energii i szuka alternatyw dla rosyjskich dostaw, wstrzymanie ropy z Arabii Saudyjskiej jest niepokojącym sygnałem. Choć Unia Europejska zwiększyła import z innych kierunków, w tym z Norwegii, USA i Afryki Zachodniej, to Arabia Saudyjska pozostaje jednym z kluczowych dostawców, zwłaszcza dla rafinerii w południowej i środkowej części kontynentu.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa wstrzymanie dostaw ani czy obejmie również listopad. Saudi Aramco nie podało oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Analitycy zwracają uwagę, że jeśli przerwa się przedłuży, może dojść do dalszego wzrostu cen ropy na rynkach międzynarodowych, co odbije się na cenach paliw na stacjach benzynowych w Polsce.
Sytuacja jest monitorowana przez polskie spółki paliwowe. Orlen nie poinformował dotychczas, czy otrzymał od Saudi Aramco informację o odwołaniu dostaw. Wcześniej koncern deklarował, że jego portfel dostaw jest zdywersyfikowany i obejmuje kontrakty m.in. z Arabią Saudyjską, USA, Norwegią i Afryką. Ewentualne przerwy w dostawach z jednego kierunku mogą być kompensowane zwiększonym importem z innych źródeł, choć wiąże się to z dodatkowymi kosztami logistycznymi.
Decyzja Saudi Aramco wpisuje się w szerszy kontekst napięć na Bliskim Wschodzie, gdzie ataki na infrastrukturę naftową stają się coraz częstszym narzędziem nacisku. Dla odbiorców w Europie oznacza to konieczność stałego monitorowania sytuacji i elastycznego reagowania na zmiany w łańcuchach dostaw. Polski rząd na razie nie komentuje sprawy.