Europejscy ministrowie ds. energii przyznają, że możliwości ochrony konsumentów przed rosnącymi kosztami energii tej zimy są ograniczone. Jako jedne z nielicznych realnych narzędzi wskazują dotacje oraz obniżki podatków. Jak podkreślają, próba przewidzenia, co zrobi prezydent USA Donald Trump, przypomina patrzenie w kryształową kulę.

Obawy dotyczą przede wszystkim ewentualnego zakazu eksportu oleju napędowego z USA. Taka decyzja mogłaby dodatkowo podnieść i tak wysokie ceny paliw w Europie. Ministrowie mają nadzieję, że Waszyngton nie doleje oliwy do ognia, ale jednocześnie nie ukrywają bezradności wobec czynników zewnętrznych.

— Nie możemy wiele zrobić — przyznaje jeden z urzędników cytowanych w rozmowach ministerialnych. To zdanie dobrze oddaje nastroje panujące wśród europejskich decydentów, którzy szukają ratunku dla gospodarstw domowych, ale mają ograniczony zestaw narzędzi.

Dotacje i obniżki podatków to rozwiązania, które mogą złagodzić skutki drożejącej energii, ale nie odwrócą trendu wzrostowego. Ministrowie zdają sobie sprawę, że każda złotówka czy euro wydane na wsparcie konsumentów to dodatkowe obciążenie dla budżetów państw. W wielu krajach przestrzeń fiskalna jest już mocno napięta.

Niepewność związana z polityką USA potęguje problem. Ewentualny zakaz eksportu oleju napędowego uderzyłby w europejski rynek paliw, który i tak boryka się z ograniczoną podażą i wysokim popytem. Skutki byłyby odczuwalne nie tylko na stacjach benzynowych, ale także w transporcie i przemyśle.

Zima to okres, w którym zużycie energii tradycyjnie rośnie. W połączeniu z wysokimi cenami gazu i prądu może to oznaczać poważne wyzwanie dla milionów Europejczyków. Ministrowie energii zdają sobie sprawę, że każda decyzja podjęta teraz będzie miała bezpośredni wpływ na rachunki obywateli w najbliższych miesiącach.

W tle pozostaje pytanie o długoterminową strategię. Dotacje i ulgi podatkowe to działania doraźne, które nie rozwiązują strukturalnych problemów europejskiej energetyki. Bez inwestycji w odnawialne źródła i infrastrukturę magazynowania, uzależnienie od zewnętrznych dostawców paliw może się utrzymywać.

Na razie jednak uwaga ministrów skupia się na najbliższej zimie. Chcą uniknąć scenariusza, w którym rosnące koszty energii doprowadzą do społecznego niezadowolenia i osłabienia gospodarek. Wszyscy zdają sobie sprawę, że czas na działania jest krótki, a pole manewru wąskie.

2Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.