Szymon Hołownia uznał decyzję zarządu Polski 2050 o usunięciu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z partii za naturalną konsekwencję jej wcześniejszych decyzji. Wicemarszałek Sejmu przekazał to w niedzielnym wpisie w mediach społecznościowych, w którym odniósł się również do sposobu, w jaki była minister ogłosiła swoje odejście z rządu.

Według Hołowni zarząd partii podjął decyzję o usunięciu Pełczyńskiej-Nałęcz dzień wcześniej, w sobotę. Wicemarszałek napisał, że była ona naturalnym następstwem decyzji podjętych przez polityczkę w czwartek. Jak podkreślił, zarząd nie działał pod wpływem emocji, lecz reagował na konkretne wydarzenia, które – w jego ocenie – wykluczały dalszą współpracę w ramach ugrupowania.

Hołownia zaznaczył przy tym, że «nie można wyprowadzać partii z koalicji jednoosobowo». Ta uwaga miała wskazywać, że decyzje dotyczące udziału ugrupowania w koalicji rządzącej powinny zapadać kolegialnie, a nie w wyniku indywidualnego działania jednego polityka. Wicemarszałek zwrócił też uwagę na formę, w jakiej Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o zwróceniu powierzonego jej mandatu. Według niego «nie wypada ogłaszać zwrócenia powierzonego sobie mandatu w mediach społecznościowych, zanim nie zakomunikuje się tego drużynie». Jego zdaniem takie postępowanie «nie jest fair» i «łamie naszą umowę i zasady gry». Te same słowa przytoczyły wszystkie relacje z jego wpisu, co potwierdza spójność przekazu.

Wicemarszałek odniósł się również do fali krytyki, jaka – jak napisał – «wylewa się» na Pełczyńską-Nałęcz w internecie. Wskazał, że część reakcji ma charakter agresywny, i zaapelował o bardziej wyważone oceny. W tym samym wpisie sięgnął po odniesienie do Biblii, zwracając się do osób, które – jego zdaniem – reagowały zbyt emocjonalnie, jako do «gorących głów». Relacje z jego wpisu odnotowały to jako element próby uspokojenia sporu w partii.

Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu w sposób, który – jak zauważają komentatorzy – wywołał silny rezonans polityczny. Jej odejście z rządu i późniejsze usunięcie z partii nastąpiły w krótkim odstępie czasu, co zwiększyło uwagę mediów na wewnętrzne napięcia w Polsce 2050. Według relacji portalu Onet polityczka po usunięciu z ugrupowania zareagowała w mocnych słowach, stwierdzając, że została «skazana na wygnanie za myślozbrodnię».

Politolożka prof. Anna Siewierska, cytowana przez Onet, oceniła, że byłą minister cechuje przede wszystkim egocentryzm i skupienie na sobie. Jak ocenia ekspertka, reakcja Pełczyńskiej-Nałęcz, pokazująca siebie jako osobę skrzywdzoną, nie przekona obserwatorów. Według niej sytuacja może jednak «oczyścić atmosferę» wewnątrz ugrupowania, ponieważ wyraźnie rozgranicza stanowiska w partii.

Sprawa pokazuje napięcia wewnątrz Polski 2050 w okresie, gdy partia pozostaje formalnym członkiem koalicji rządzącej. Zarząd ugrupowania nie przedstawił szczegółowego uzasadnienia swojej decyzji poza tym, co przekazał Hołownia. W przytoczonych źródłach nie opisano dalszych konsekwencji dla składu rządu ani dla układu sił w koalicji, a także nie podano stanowiska samej Pełczyńskiej-Nałęcz wobec zarzutów o niewłaściwy sposób informowania o odejściu.

2Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.