Mateusz Morawiecki zaskoczył w porannym wywiadzie, deklarując zgodę z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie afery Zondacrypto. Były premier i lider ugrupowania Rozwój Plus zapowiedział, że jego klub parlamentarny złoży wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej, która ma wyjaśnić sprawę do końca. — Zgadzam się z Donaldem Tuskiem, że afera Zondacrypto powinna być do spodu wyjaśniona — ogłosił na antenie RMF FM.

Morawiecki przekonywał, że polskie służby już na rok przed wybuchem afery wiedziały o nieprawidłowościach związanych z giełdą kryptowalut, ale nie ostrzegły obywateli. — Co najmniej od lata 2025 r. służby rządu Donalda Tuska wiedziały o oszukańczym mechanizmie i nie ostrzegły obywateli. Ja, nie mając wiedzy ze służb, mówiłem o tym w mediach — mówił były premier. Jego zdaniem zaniedbania w tym zakresie obciążają obecny rząd i służby mu podległe.

Na słowa Morawieckiego natychmiast zareagowali przedstawiciele koalicji rządzącej. Szef MSWiA Marcin Kierwiński odparł, że były premier powinien spokojnie czekać, bo jako szef rządu w latach 2017–2023 może być wzywany na przesłuchania. — Niech pan Morawiecki spokojnie czeka, bo pewnie też jako były premier będzie musiał składać przed prokuraturą wyjaśnienia — powiedział Kierwiński. Do sprawy odniósł się również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który w krótkim komentarzu zasugerował, że deklaracja Morawieckiego może mieć związek z jego obawą przed odpowiedzialnością.

Afera Zondacrypto dotyczy działalności jednej z polskich giełd kryptowalut, która według ustaleń śledczych miała działać na szkodę klientów. Sprawa ujrzała światło dzienne po doniesieniach medialnych o oszukańczym mechanizmie wypłat i obrotu środkami. Prokuratura prowadzi postępowanie w tej sprawie, a poszkodowani klienci giełdy domagają się zwrotu utraconych pieniędzy.

Morawiecki, pytany o własną odpowiedzialność w tej sprawie, zapewnił, że niczego się nie obawia. — Ja się niczego nie obawiam — podkreślił, dodając, że jego działania jako premiera były zgodne z prawem, a o problemach z giełdą mówił publicznie, zanim sprawa stała się szeroko znana. Były premier nie przedstawił jednak dowodów na to, że służby dysponowały informacjami o nieprawidłowościach już w 2025 roku.

Zapowiedź złożenia wniosku o komisję śledczą oznacza, że sprawa Zondacrypto wraca do agendy sejmowej. O tym, czy komisja powstanie, zadecyduje większość parlamentarna. Koalicja rządząca dotychczas sceptycznie podchodziła do pomysłów powoływania kolejnych komisji śledczych, wskazując na trwające postępowania prokuratorskie. Morawiecki zapowiedział jednak, że jego ugrupowanie będzie naciskać na pełne wyjaśnienie sprawy na forum publicznym.

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.