Podpisanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych nie spowodowało odpływu jego wyborców — wynika z analizy ośrodka Res Futura, do której dotarł serwis WP. Z danych tych wynika, że 93 proc. krytycznych ocen głowy państwa po tej decyzji pochodzi od osób, które i tak nie popierają Prawa i Sprawiedliwości. Oznacza to, że elektorat, który wyniósł Nawrockiego do Pałacu Prezydenckiego, w zdecydowanej większości nie zmienił wobec niego nastawienia.
Decyzja prezydenta zaskoczyła jednak polityków PiS. Jak ustalił Onet, podpis pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych był wbrew oficjalnym wypowiedziom partii — do końca ludzie prezydenta krytykowali projekt rządu Donalda Tuska. Jeden z posłów PiS w rozmowie z portalem przyznał: «Musimy teraz zjadać własny język». Zaskoczenie w szeregach partii jest tym większe, że jeszcze przed decyzją prezydenta politycy PiS publicznie kwestionowali zasadność opodatkowania nadmiarowych zysków koncernów paliwowych.
Premier Donald Tusk odniósł się do decyzji prezydenta w piątek, wzywając go do stałej współpracy. Jak przekazał, szef rządu powiedział, że zamiast ogłaszać «politycznych triumfów», wolałby, żeby prezydent zrozumiał, że tak właśnie może wyglądać stała współpraca między głową państwa a rządem. Tusk dodał, że oczekuje od prezydenta podpisywania ustaw, które «mają sens». To pierwszy tak wyraźny sygnał ze strony premiera po podpisaniu ustawy przez Nawrockiego.
Krytycznie do decyzji prezydenta odniosła się natomiast Konfederacja. Jak relacjonuje Interia, politycy Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego zapowiedzieli, że nie zamierzają zmieniać zdania w sprawie podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. «Nie będziemy hipokrytami» — słyszymy w Konfederacji. Ostra krytyka ze strony obu ugrupowań rodzi pytanie o przyszłość relacji Karola Nawrockiego z prawicą skupioną wokół Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Jak sprawdziła Interia, miesiąc miodowy w tych relacjach może właśnie dobiegać końca.
Podpis prezydenta pod ustawą o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych stał się więc punktem zwrotnym w kilku wymiarach jednocześnie. Z jednej strony nie zaszkodził mu w oczach własnego elektoratu — co potwierdzają dane Res Futura. Z drugiej strony wywołał konsternację w PiS, które publicznie sprzeciwiało się rozwiązaniu, a teraz musi zmierzyć się z decyzją swojego kandydata. Z trzeciej — otworzył nowy rozdział w relacjach prezydenta z Konfederacją, która nie zamierza udawać, że podatek jej odpowiada.
Na razie nie wiadomo, czy premier Tusk zrealizuje zapowiedź stałej współpracy z prezydentem, ani czy Nawrocki odpowie na jego wezwanie. Nie jest też jasne, jak dalej potoczą się relacje prezydenta z PiS i Konfederacją. Jedno jest pewne — podpis pod ustawą o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych nie pozostanie bez politycznych konsekwencji, choć — jak pokazują sondaże — nie zagroził pozycji Nawrockiego wśród jego wyborców.
2