Sejm odrzucił projekt znoszący dwukadencyjność władz samorządowych. Wynik głosowania był niezwykle wyrównany — o losach regulacji zdecydowała różnica zaledwie dwóch głosów. Decyzja natychmiast wywołała falę politycznych komentarzy, w których przewijają się zarówno zadowolenie, jak i ostra krytyka.

Obecne przepisy ograniczają do dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Propozycja ich zniesienia miała pozwolić na ponowne kandydowanie osobom, które pełniły te funkcje przez dwie kadencje. Odrzucenie projektu oznacza, że limit pozostaje w mocy, a samorządy nie mogą liczyć na jego poluzowanie w najbliższym czasie.

«Dobre wieści dla lokalnej demokracji!» — napisał poseł Franciszek Sterczewski, komentując wynik głosowania w mediach społecznościowych. Z kolei poseł PiS Michał Kowalski stwierdził: «Ustawa o korycie dla PSL, czyli zniesieniu dwukadencyjności w samorządach upadła!». Te dwa wpisy dobrze oddają temperaturę sporu — dla jednych to obrona zasad demokratycznej rywalizacji, dla drugich porażka konkretnego środowiska politycznego.

Sprawa dwukadencyjności od lat budzi emocje w polskiej polityce. Ograniczenie liczby kadencji dla władz wykonawczych samorządów wprowadzono w 2018 roku. Od tego czasu pojawiały się próby jego złagodzenia lub zniesienia, argumentowane m.in. potrzebą stabilności lokalnych władz i doświadczeniem w zarządzaniu gminami. Przeciwnicy zmian wskazywali na ryzyko utrwalania władzy i osłabienia mechanizmów kontroli społecznej.

Głosowanie w Sejmie pokazało, jak cienka jest przewaga jednej strony sporu. Różnica dwóch głosów oznacza, że o wyniku zdecydowały pojedyncze decyzje posłów, a nie wyraźna wola polityczna większości. Taki rezultat może zachęcać zwolenników zniesienia limitu do kolejnych prób, ale też utrudniać budowanie trwałego porozumienia w tej sprawie.

Dla mieszkańców gmin i miast oznacza to przede wszystkim jedno: dotychczasowe zasady pozostają bez zmian. Osoby, które pełniły funkcję wójta, burmistrza lub prezydenta przez dwie kadencje, nadal nie będą mogły ubiegać się o kolejną. Decyzja Sejmu nie zamyka jednak debaty — politycy zapowiadają dalsze komentarze i zapewne kolejne inicjatywy ustawodawcze.

W tle sporu pozostaje pytanie o równowagę między doświadczeniem lokalnych liderów a zasadą rotacji władzy. Zwolennicy obecnych przepisów przekonują, że chronią one przed zbyt długim sprawowaniem urzędu przez te same osoby. Przeciwnicy twierdzą, że ograniczenie jest sztuczne i odbiera wyborcom prawo do decydowania o tym, kogo chcą widzieć na czele gminy czy miasta.

Na razie rozstrzygnięcie jest jedno — projekt nie uzyskał wymaganej większości. Polityczne komentarze po głosowaniu pokazują, że temat dwukadencyjności pozostaje żywy i będzie wracał w debacie publicznej, zwłaszcza przed kolejnymi wyborami samorządowymi.

3Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.