Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała, że odchodzi z rządu Donalda Tuska. Decyzja jest reakcją na podział koalicji rządzącej podczas głosowania w Sejmie nad utrzymaniem dwukadencyjności w samorządach. Polityk Polski 2050 ogłosiła ją w czwartek wieczorem.
«Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki» — zadeklarowała Pełczyńska-Nałęcz. Jak dodała, «koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami». To bezpośrednie odniesienie do wyniku głosowania, w którym część posłów partii współtworzącej rząd nie poparła stanowiska zakładającego utrzymanie ograniczenia liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Rezygnacja nastąpiła tuż po głosowaniu w Sejmie. Pełczyńska-Nałęcz podziękowała za wspólną pracę w resorcie. Przekazała również, że partię Polska 2050 «pozostawia w rękach jej założyciela». Oznacza to, że polityk nie tylko opuszcza rząd, ale także wycofuje się z bieżącego zaangażowania w ugrupowaniu, które reprezentowała w Radzie Ministrów.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz pełniła funkcję minister funduszy i polityki regionalnej. Jej odejście to pierwsza tak wyraźna zmiana w składzie rządu związana bezpośrednio z podziałem w koalicji przy okazji głosowania samorządowego. Sprawa dotyczy kwestii ustrojowej — dwukadencyjności w samorządach — która od miesięcy budziła spory polityczne i była przedmiotem prac parlamentarnych.
Decyzja minister może mieć konsekwencje dla dalszego funkcjonowania koalicji. Polska 2050 jest jednym z jej ogniw, a otwarte wskazanie przez odchodzącą minister na «znaczną część posłów» własnego ugrupowania jako tych, którzy zagłosowali wbrew oczekiwaniom, pogłębia napięcie wewnątrz formacji. Na razie nie wiadomo, kto przejmie obowiązki w resorcie funduszy i polityki regionalnej ani jak na rezygnację zareagują pozostali partnerzy koalicyjni.
Sam komunikat Pełczyńskiej-Nałęcz jest krótki i utrzymany w tonie osobistym. Polityk nie zapowiedziała dalszych kroków poza wycofaniem się z rządu i pozostawieniem partii w rękach założyciela. Nie wskazała też, czy zamierza pozostać w życiu publicznym w innej roli. Jej oświadczenie koncentruje się na powodach decyzji — różnicy zdań co do sposobu głosowania nad dwukadencyjnością — a nie na planach na przyszłość.
Głosowanie, które wywołało rezygnację, dotyczyło utrzymania obowiązującego ograniczenia kadencji w samorządach. Podział w tej sprawie wewnątrz koalicji rządzącej sprawił, że stanowisko rządu nie zostało w pełni poparte przez wszystkie ugrupowania wchodzące w jego skład. Dla wyborców oznacza to pytanie o trwałość porozumienia, które od początku kadencji opiera się na współpracy kilku partii o różnych programach.
Odejście minister to także sygnał dla samorządowców i wyborców lokalnych. Dwukadencyjność jest regulacją, która bezpośrednio wpływa na to, kto i jak długo może rządzić w gminach i miastach. Wynik głosowania oraz reakcja Pełczyńskiej-Nałęcz pokazują, że spór o ten przepis nie zakończył się wraz z głosowaniem, lecz przeniósł się na poziom relacji w koalicji i w samej Polsce 2050.
1