Szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce radnego Lwowa Swiatosława Szeremety. Polityk jest autorem pomysłu ustanowienia roku 2027 rokiem Romana Szuchewycza, dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej w tej sprawie zapadła we wtorek podczas plenarnego posiedzenia.
Jak przekazał Sikorski we wpisie w mediach społecznościowych, Szeremeta jest określany jako «rekonstruktor Galizien Waffen-SS» oraz autor inicjatywy ustanowienia roku 2027 rokiem Szuchewycza, którego nazwał dowódcą UPA wydającym rozkazy wysiedlania i mordowania Polaków. Wicepremier poinformował o podpisaniu wniosku w środę.
Lwowska Rada Obwodowa, będąca odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego, ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza. Podczas posiedzenia Szeremeta, pełniący funkcję szefa komisji kultury, argumentował, że jest to «nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć».
Sprawa wywołała reakcję również na szczeblu dyplomatycznym. Wiceszef MSZ Marcin Bosacki przekazał w środę, że strona polska otrzymała zapewnienie od współpracowników prezydenta Ukrainy, iż decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie wejdzie w życie. Wskazuje to na próbę złagodzenia napięcia, jakie powstało wokół upamiętnienia postaci związanych z UPA.
Wpisanie na listę osób niepożądanych oznacza zakaz wjazdu na terytorium Polski. Wniosek podpisany przez szefa MSZ dotyczy konkretnie Swiatosława Szeremety, co czyni go pierwszą osobą objętą taką procedurą w związku z tą sprawą. Decyzja ma charakter jednostronny i nie wymaga zgody strony ukraińskiej.
Ustanowienie roku 2027 rokiem Romana Szuchewycza przez lwowski samorząd wywołało w Polsce krytykę ze względu na rolę, jaką dowódca UPA odegrał w wydarzeniach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Sikorski w swoim wpisie wprost odniósł się do odpowiedzialności Szuchewycza za rozkazy wysiedlania i mordowania Polaków, co nadało sprawie wymiar historyczny i polityczny.
Sprawa pozostaje otwarta, ponieważ strona polska oczekuje na realizację zapewnień, że decyzja lwowskich radnych nie wejdzie w życie. Na razie nie wiadomo, czy Ukraina podejmie kroki formalne, aby uchylić uchwałę, czy ograniczy się do nieformalnych zapewnień przekazanych przez otoczenie prezydenta.
1