Kancelaria Prezydenta RP skierowała do Kancelarii Sejmu pismo z pytaniami dotyczącymi formalnego procedowania kandydatury Macieja Berka na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jak poinformował szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, otoczenie głowy państwa ma poważne wątpliwości co do doświadczenia zawodowego byłego ministra. Pismo wpłynęło do Sejmu w środę.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty przekazał, że nad pismem pracuje odpowiedni departament Kancelarii Sejmu. — A jak pracuje, to pewnie wypracuje odpowiedź i w stosownym czasie zostanie ona przekazana do Kancelarii Prezydenta — powiedział dziennikarzom w Krakowie. Dodał, że osobiście pisma jeszcze nie czytał, ale podkreślił, że obowiązkiem prezydenta jest przyjąć przysięgę od wybranego sędziego.
Spór wokół kandydatury Macieja Berka dotyczy przede wszystkim oceny jego kwalifikacji. Kancelaria Prezydenta kwestionuje staż pracy byłego ministra, wskazując na gigantyczne wątpliwości w tym zakresie. Z kolei strona sejmowa stoi na stanowisku, że procedura wyboru została przeprowadzona zgodnie z przepisami, a prezydent nie może jej blokować.
Maciej Bereś, były minister w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jego kandydatura budzi kontrowersje od momentu zgłoszenia. Przeciwnicy wskazują na brak wystarczającego doświadczenia prawniczego, zwolennicy podkreślają jego dorobek w administracji publicznej.
Trybunał Konstytucyjny od lat znajduje się w centrum politycznego sporu. Obsada stanowiska sędziego TK należy do Sejmu, który wybiera kandydata bezwzględną większością głosów. Następnie prezydent przyjmuje od niego przysięgę. W praktyce jednak prezydent może opóźniać tę czynność, co prowadzi do patowej sytuacji.
Kancelaria Prezydenta nie po raz pierwszy kwestionuje procedurę wyboru sędziów TK. W przeszłości podobne wątpliwości dotyczyły innych kandydatów. Za każdym razem wywoływało to napięcia między Pałacem Prezydenckim a większością sejmową. Obecny spór wpisuje się w szerszy kontekst walki o kształt Trybunału.
Marszałek Czarzasty zapowiedział, że odpowiedź na pismo zostanie udzielona w odpowiednim czasie. Nie wskazał jednak konkretnego terminu. Oznacza to, że sprawa może się przeciągać. W tle pozostaje pytanie, czy prezydent ostatecznie przyjmie przysięgę od Macieja Berka, czy też będzie dążył do zablokowania jego nominacji.
Eksperci zwracają uwagę, że przedłużający się spór może mieć konsekwencje dla funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Obsada jednego miejsca w składzie TK może wpłynąć na rytm orzekania. Jednak najważniejszy wymiar sporu jest polityczny — dotyczy relacji między Sejmem a prezydentem oraz granic ich kompetencji.
Na razie nie wiadomo, jakie dokładnie pytania znalazły się w piśmie z Kancelarii Prezydenta. Sejm nie ujawnił jego treści. Wiadomo jedynie, że dotyczą one formalnego procedowania kandydatury. To sugeruje, że strona prezydencka chce zakwestionować poprawność procesu wyboru na etapie sejmowym.
Sprawa Macieja Berka to kolejny przykład napięć wokół Trybunału Konstytucyjnego. Od kilku lat instytucja ta jest przedmiotem ostrego sporu politycznego i prawnego. Kolejne nominacje i próby ich blokowania prowadzą do kryzysu zaufania do sądu konstytucyjnego. Rozstrzygnięcie obecnego sporu może mieć znaczenie dla przyszłych nominacji.