Marek Suski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, skrytykował w programie „Graffiti” przepisy, które od niedzieli umożliwiają transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych w polskich urzędach stanu cywilnego. Polityk ocenił, że rozporządzenie jest sprzeczne z konstytucją, a jego wprowadzenie porównał do zawarcia związku małżeńskiego z krokodylem.

Zmiana w przepisach, na którą zwrócił uwagę poseł, dotyczy sposobu rejestrowania w Polsce zagranicznych aktów stanu cywilnego. Dotychczas polskie urzędy odmawiały transkrypcji dokumentów potwierdzających zawarcie małżeństw przez pary jednopłciowe, powołując się na obowiązujące w kraju przepisy prawa rodzinnego. Nowe rozporządzenie ma ujednolicić praktykę i umożliwić wpisanie takich aktów do polskich rejestrów.

Suski w rozmowie z prowadzącym program przekonywał, że decyzja ta została podjęta bez odpowiedniej podstawy prawnej i narusza porządek konstytucyjny. Jego zdaniem małżeństwo w polskim systemie prawnym jest związkiem kobiety i mężczyzny, a rozporządzenie wykonawcze nie może zmieniać tej definicji. Polityk zapowiedział, że sprawa powinna zostać zbadana przez organy państwowe, a sam dokument może być podstawą do interwencji.

Porównanie do „ślubu z krokodylem” Suski uzasadniał tym, że przepisy mają być w jego ocenie absurdalne i oderwane od polskich realiów prawnych. Poseł podkreślał, że zmiana została wprowadzona bez konsultacji społecznych i bez debaty parlamentarnej, co dodatkowo wzmacnia jego zastrzeżenia co do legalności całej procedury.

Nowe regulacje weszły w życie w niedzielę i od tego momentu polskie urzędy stanu cywilnego są zobowiązane do transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci. Oznacza to, że pary, które zawarły związek poza granicami Polski, mogą ubiegać się o oficjalne potwierdzenie tego faktu w polskich rejestrach. Transkrypcja nie jest jednak równoznaczna z zawarciem małżeństwa w Polsce, a jej skutki prawne pozostają przedmiotem interpretacji.

Krytyka ze strony polityków opozycji wobec rządu Donalda Tuska nie jest odosobniona. Wcześniej głos w tej sprawie zabierali również przedstawiciele środowisk konserwatywnych, którzy zapowiadali zaskarżenie rozporządzenia do Trybunału Konstytucyjnego. Zwracali uwagę, że zmiana może mieć daleko idące konsekwencje dla polskiego systemu prawnego, w tym dla prawa rodzinnego i ubezpieczeń społecznych.

Zwolennicy nowych przepisów argumentują natomiast, że transkrypcja zagranicznych aktów stanu cywilnego jest obowiązkiem państwa wynikającym z prawa międzynarodowego i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wskazują, że odmowa rejestracji stawia obywateli polskich w gorszej sytuacji niż obywateli innych krajów członkowskich i może być uznana za dyskryminację.

Spór o transkrypcję małżeństw jednopłciowych wpisuje się w szerszą debatę o kształcie polskiego prawa rodzinnego i granicach władzy wykonawczej. Rozporządzenie, które weszło w życie, nie zmienia definicji małżeństwa w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, ale praktyka urzędów może mieć znaczenie dla tysięcy osób pozostających w związkach zawartych za granicą.

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.