Premier Donald Tusk skomentował rezygnację Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z funkcji ministra funduszy i polityki regionalnej. Na pytanie o tę decyzję powiedział krótko: «Odeszła. Krzyż na drogę». Zaznaczył, że nie była to jego decyzja i że nie on wyrzucał ministra z jej partii. Dodał, że wszyscy, którzy poznali panią minister, wiedzą, że «dobrze się stało».

Premier przypomniał, że współpraca z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz nie należała do najłatwiejszych. Według relacji z jego wypowiedzi odejście ministra nie wynikało z decyzji personalnej szefa rządu, lecz z wydarzeń w jej macierzystym ugrupowaniu. Tusk podkreślił przy tym, że sam nie wyrzucał jej z partii, co – jak zaznaczył – jest kluczowe dla oceny całej sytuacji.

W kwestii następcy premier poinformował, że ma już dwie kandydatury na stanowisko w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Podczas briefingu z dziennikarzami w Wietnamie, gdzie przebywał, stwierdził: «Mam dwie świetne kandydatury, jedna z nich obejmie ten urząd». Podkreślił, że nowym ministrem zostanie osoba, do której będzie miał pełne zaufanie.

Resort, który obejmuje Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, odpowiada za politykę regionalną i zarządzanie funduszami, w tym środkami przeznaczanymi na rozwój regionów. Dymisja oznacza więc zmianę na stanowisku mającym znaczenie dla realizacji programów przypisanych temu ministerstwu. Wybór następcy będzie w tym kontekście istotny dla dalszego prowadzenia tych zadań.

Premier nie podał terminu ogłoszenia nazwiska nowego ministra ani nie ujawnił, kim są kandydaci. Z dotychczas zweryfikowanych informacji wynika, że decyzja o wyborze pozostaje w jego gestii, a jego wypowiedzi koncentrowały się na ocenie samego odejścia i zapowiedzi zmiany na stanowisku.

1Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.