Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, oraz Michał Klimek, kandydat tej partii na prezydenta Krakowa, opublikowali w mediach społecznościowych nagranie, na którym "likwidują" znak oznaczający Strefę Czystego Transportu (SCT). Do zdarzenia doszło w krakowskiej dzielnicy Nowa Huta. Na filmie widać, jak obaj mężczyźni ścinają znak przy użyciu szlifierki kątowej.

Internauci szybko zwrócili uwagę na sposób zamontowania znaku. Okazało się, że tablica była przymocowana do barierek za pomocą opasek zaciskowych, a nie trwale osadzona w ziemi. Wątpliwości rozwiała policja, która potwierdziła, że znak nie był prawdziwym elementem infrastruktury drogowej. "Nie był to element infrastruktury drogowej" — poinformowali funkcjonariusze. Małopolska Policja określiła całe zdarzenie jako "polityczny happening mający na celu wypromowanie postaci kandydata na prezydenta Krakowa".

W nagraniu udostępnionym przez Brauna padają słowa, które mają charakter kampanijny. Lider Konfederacji Korony Polskiej stwierdził: "To zaledwie miły przedsmak tego, co czeka was, normalnych Polaków, za prezydentury Michała Klimka w Krakowie". W ten sposób polityk próbował przypisać swojemu kandydatowi zasługę usunięcia znaku, który wcześniej — jak wynika z materiału — miał zostać przez nich samych zamontowany.

Strefa Czystego Transportu to obszar, w którym mogą poruszać się wyłącznie pojazdy spełniające określone normy emisji spalin. W Krakowie SCT budzi kontrowersje od momentu jej wprowadzenia. Przeciwnicy wskazują na wysokie koszty dla mieszkańców, którzy muszą wymieniać samochody lub ponosić opłaty. Zwolennicy podkreślają korzyści dla jakości powietrza i zdrowia publicznego. Incydent wpisuje się w trwającą debatę publiczną na temat stref czystego transportu w polskich miastach.

Policja nie poinformowała o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Funkcjonariusze podkreślili, że znak nie był częścią infrastruktury drogowej, co oznacza, że jego usunięcie nie stanowiło naruszenia przepisów o drogach publicznych. Całe zdarzenie ma więc charakter wyłącznie polityczny i kampanijny.

Grzegorz Braun jest znany z kontrowersyjnych akcji publicznych. Jako poseł na Sejm wielokrotnie organizował happeningi, które przyciągały uwagę mediów. Tym razem połączył je z kampanią wyborczą swojego kandydata na prezydenta Krakowa. Michał Klimek, startujący z ramienia Konfederacji Korony Polskiej, próbuje zbudować rozpoznawalność w mieście, w którym wybory samorządowe cieszą się dużym zainteresowaniem.

Nagranie szybko rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych, wywołując liczne komentarze. Część internautów krytykowała polityków za inscenizację, inni zwracali uwagę na absurd sytuacji — usuwanie znaku, który sami wcześniej zamontowali. Dyskusja w sieci skupiła się zarówno na samej akcji, jak i na jej wymowie politycznej.

Sprawa pokazuje, jak kampania wyborcza w Krakowie nabiera tempa. Kandydaci szukają sposobów na zwrócenie uwagi wyborców, a kontrowersyjne działania stają się jednym z narzędzi. Jednocześnie policja jasno oddzieliła happening od rzeczywistego naruszenia przepisów, co może osłabić wydźwięk akcji jako rzekomego aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.