Polskie państwo nie prowadzi danych, które pozwoliłyby określić, ile zabójstw kobiet to kobietobójstwa – mówi Alicja Serafin z think-tanku Femicide In Poland. Ekspertka wskazuje, że brak takich statystyk uniemożliwia diagnozę skali problemu i skuteczne działania prewencyjne. W rozmowie z Onetem podkreśla, że zabójstwa kobiet nie są pojedynczymi tragediami, lecz powtarzającym się zjawiskiem o charakterze systemowym.
Serafin zwraca uwagę na niepokojący trend: coraz częściej sprawcami kobietobójstw są bardzo młodzi mężczyźni. Jako przykłady podaje zabójstwo 20-latki w Białej Podlaskiej, gdzie sprawcą był jej rówieśnik, oraz morderstwo 19-latki w Mszanie Dolnej. W tym drugim przypadku sprawca, również 19-latek, nie mógł pogodzić się z rozstaniem i przed zabójstwem długo nękał ofiarę. Z kolei ofiara z Jędrzejowa została zamordowana przez 19-latka, który wcześniej próbował ją zgwałcić.
Zdaniem ekspertki młody wiek sprawców to sygnał, że problem przemocy wobec kobiet dotyka kolejnych pokoleń i wymaga pilnych działań systemowych. Brak rejestru kobietobójstw sprawia, że instytucje państwowe nie są w stanie monitorować skali zjawiska, analizować okoliczności ani wdrażać skutecznych mechanizmów ochrony potencjalnych ofiar. Serafin podkreśla, że bez rzetelnych danych niemożliwe jest też ocenienie, czy istniejące przepisy i procedury działają właściwie.
Think-tank Femicide In Poland od dłuższego czasu postuluje wprowadzenie w Polsce kategorii kobietobójstwa do oficjalnych statystyk policyjnych i sądowych. Obecnie zabójstwa kobiet są rejestrowane razem z innymi zabójstwami, co nie pozwala na wyodrębnienie przypadków, w których motywem była płeć ofiary. Ekspertka zaznacza, że takie rozwiązanie funkcjonuje już w części krajów europejskich i przynosi wymierne efekty w postaci lepszego rozpoznania problemu i skuteczniejszej prewencji.
Przytoczone przez Serafin przypadki pokazują, że kobietobójstwa często poprzedzone są innymi formami przemocy – nękaniem, groźbami czy próbami napaści na tle seksualnym. W Mszanie Dolnej sprawca przez długi czas prześladował swoją ofiarę, zanim doszło do zabójstwa. Podobne sygnały ostrzegawcze pojawiały się w sprawie z Jędrzejowa, gdzie mężczyzna wcześniej próbował zgwałcić kobietę, którą później zamordował. Zdaniem ekspertki takie przypadki pokazują, że system często nie reaguje na wczesne sygnały zagrożenia.
Serafin podkreśla, że kobietobójstwa to nie tylko problem jednostkowych patologii, ale także efekt funkcjonowania stereotypów i nierówności płciowych. Zwraca uwagę, że przemoc wobec kobiet jest często bagatelizowana zarówno przez otoczenie, jak i przez instytucje, które powinny zapewniać ochronę. Brak kompleksowych danych utrudnia też edukację społeczną i pracę z młodymi ludźmi, którzy mogą powielać szkodliwe wzorce zachowań.
Ekspertka apeluje o wprowadzenie systemowych rozwiązań, które pozwolą nie tylko rejestrować przypadki kobietobójstw, ale także analizować ich przyczyny i okoliczności. Jej zdaniem konieczne jest również szkolenie funkcjonariuszy policji, prokuratorów i sędziów w zakresie rozpoznawania przemocy ze względu na płeć. Tylko w ten sposób – jak przekonuje – możliwe będzie skuteczne przeciwdziałanie tym zbrodniom i ochrona kobiet przed przemocą.