Mieszkańcy Krakowa zgromadzili się we wtorek wieczorem na ulicy Solnej, by oddać hołd młodemu małżeństwu, które zginęło w sobotę potrącone przez samochód. Para szła chodnikiem, pchając przed sobą wózek z ośmiomiesięcznym niemowlęciem. Dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala i walczy o życie. Wydarzenie, nazwane „Godziną ciszy na Solnej”, było też wyrazem sprzeciwu wobec brawurowej jazdy kierowców w centrum miasta.
Do tragedii doszło, gdy kierowca volkswagena golfa zjechał z drogi i uderzył w pieszych. W wyniku poniesionych obrażeń zginęli 32-letni rodzice dziecka. Jak ustaliły służby, samochodem kierował 26-letni Hubert B. Mężczyzna usłyszał już zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura prowadzi postępowanie w tej sprawie, a śledczy zabezpieczyli nagrania z monitoringu oraz przesłuchują świadków zdarzenia.
Uczestnicy wtorkowego zgromadzenia podkreślali, że nie chodzi im wyłącznie o ukaranie sprawcy, ale o systemowe zmiany. Wskazywali, że nielegalne wyścigi i nadmierna prędkość w Krakowie to codzienność, a mieszkańcy od lat alarmują o braku skutecznych kontroli. „To nie był wypadek, tylko debilizm i głupota” – mówiła jedna z mieszkanek, cytowana przez lokalne media. Inni uczestnicy zwracali uwagę, że miasto od lat notuje najwyższą liczbę wypadków drogowych w kraju – w 2025 roku było ich 951.
Głosy krytyki padają także pod adresem władz miasta i policji. Krakowianie zarzucają im bierność wobec kierowców łamiących przepisy i brak zdecydowanych działań prewencyjnych. „To, co tu się dzieje, to wariactwo” – komentowali uczestnicy zgromadzenia. Część z nich domaga się wprowadzenia dodatkowych progów zwalniających, fotoradarów oraz stałych patroli w miejscach, gdzie dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń.
Śledztwo w sprawie sobotniego wypadku ma wyjaśnić dokładne okoliczności zdarzenia, w tym prędkość, z jaką poruszał się kierowca, oraz jego stan trzeźwości. Na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących ewentualnych innych wykroczeń Huberta B. Wiadomo natomiast, że mężczyzna został zatrzymany i decyzją prokuratury objęty dozorem policyjnym. Grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Wtorkowa „Godzina ciszy” była wyrazem żałoby, ale także społecznego nacisku na to, by podobne tragedie nie powtórzyły się w przyszłości. Mieszkańcy zapowiadają kolejne spotkania i rozmowy z przedstawicielami miejskich służb. Sprawa odbiła się szerokim echem w całym kraju, a komentarze internautów wskazują, że problem brawury na drogach dotyczy nie tylko Krakowa, ale wielu polskich miast.