Premier Słowacji Robert Fico oświadczył, że Rosji nie można demonizować ani wypychać z Europy. Szef słowackiego rządu ocenił, że pokój i bezpieczeństwo na kontynencie można osiągnąć wyłącznie z udziałem Moskwy, a dotychczasową politykę Unii Europejskiej wobec Rosji nazwał strategicznym błędem.
Wypowiedź padła podczas sobotniego wystąpienia, w którym Fico odniósł się także do sytuacji na Ukrainie. Premier skrytykował władze w Kijowie za podpisaną przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego. W tym kontekście przywołał m.in. polskie ofiary ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej.
To kolejna w ostatnim czasie kontrowersyjna wypowiedź słowackiego premiera dotycząca Rosji i wojny w Ukrainie. Fico od dawna sprzeciwia się unijnym sankcjom wobec Moskwy i krytykuje pomoc wojskową dla Kijowa, co wielokrotnie prowadziło do napięć w relacjach z pozostałymi członkami Unii Europejskiej oraz z samą Ukrainą.
Stanowisko Bratysławy odbiega od konsensusu większości państw członkowskich UE i NATO, które po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku przyjęły politykę izolacji Moskwy i wsparcia militarnego dla Kijowa. Słowacja, jako kraj graniczący z Ukrainą, pozostaje jednak ważnym punktem na mapie logistycznej pomocy dla tego państwa.
Wypowiedzi Ficy o Panteonie Narodowym wpisują się w szerszy spór historyczny między Polską a Ukrainą dotyczący pamięci o ofiarach konfliktów z okresu II wojny światowej. Kwestia upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej i innych zbrodni nacjonalistów ukraińskich pozostaje wrażliwym tematem w relacjach dwustronnych, a stanowisko słowackiego premiera w tej sprawie spotkało się z uwagą komentatorów w regionie.
Premier Słowacji nie odniósł się bezpośrednio do reakcji ze strony Brukseli czy Kijowa na swoje najnowsze wystąpienie. Jego słowa wpisują się jednak w konsekwentnie realizowaną przez jego rząd linię polityczną, która zakłada utrzymanie kontaktów z Rosją i krytykę unijnej polityki wschodniej.