Francja i Niemcy przedstawiły propozycję gruntownej reformy polityki zagranicznej Unii Europejskiej, która ma znacząco wzmocnić pozycję wysokiej przedstawicielki UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kai Kallas. Zgodnie z planem Paryża i Berlina główna dyplomatka Wspólnoty uzyskałaby daleko idące uprawnienia do koordynowania jednostek Komisji Europejskiej zajmujących się polityką zagraniczną. Informację jako pierwszy podał portal Politico.

Reforma dotyczy Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ), czyli unijnej dyplomacji, i ma rozwiązać trwający spór kompetencyjny między nią a Komisją Europejską. Obecnie obie instytucje dzielą odpowiedzialność za kluczowe obszary polityki zagranicznej, co prowadzi do nakładania się kompetencji i utrudnia podejmowanie decyzji. Wzmocnienie roli Kallas miałoby uporządkować te relacje i zapewnić spójność działań UE na arenie międzynarodowej.

Propozycja francusko-niemiecka nie spotkała się jednak z jednomyślnym poparciem. Część państw członkowskich wyraziła zastrzeżenia wobec planu, obawiając się nadmiernej centralizacji decyzji w rękach wysokiej przedstawicielki kosztem państw narodowych. Krytycy wskazują, że tak daleko idące uprawnienia mogłyby ograniczyć wpływ poszczególnych rządów na kształt unijnej polityki zagranicznej.

Kaja Kallas, była premier Estonii, objęła stanowisko wysokiej przedstawicielki UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa w grudniu 2024 roku. Od początku kadencji zapowiadała dążenie do większej skuteczności unijnej dyplomacji, szczególnie w kontekście wojny w Ukrainie i rosnących napięć geopolitycznych. Wzmocnienie jej pozycji miałoby ułatwić realizację tych celów.

Spór kompetencyjny między ESDZ a Komisją Europejską nie jest nowym problemem. Od lat instytucje te rywalizują o wpływy w obszarach takich jak polityka sąsiedztwa, pomoc rozwojowa czy negocjacje handlowe. Skutkiem bywają opóźnienia w podejmowaniu decyzji i niespójne stanowiska UE wobec partnerów zewnętrznych, w tym wobec Rosji, Chin czy państw Bliskiego Wschodu.

Propozycja Francji i Niemiec wpisuje się w szerszą debatę o przyszłości unijnej polityki zagranicznej, która nasiliła się po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Paryż i Berlin od dawna postulują większą suwerenność strategiczną Europy i mniejszą zależność od Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa. Reforma ESDZ ma być jednym z elementów budowy tej autonomii.

Na razie nie wiadomo, kiedy propozycja trafi pod formalną dyskusję państw członkowskich. Część dyplomatów ocenia plan jako ambitny, ale trudny do wdrożenia w obecnym kształcie, wskazując na opór części stolic i skomplikowane procedury decyzyjne w UE. Ostateczny kształt reformy będzie zależeć od negocjacji między rządami oraz od stanowiska Komisji Europejskiej, która może nie chcieć oddać części swoich kompetencji.

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.