Lista Studencka, wspierana przez serbskich studentów, zdobyła 52,54 proc. głosów w niedzielnych przedterminowych wyborach parlamentarnych w Serbii. Wynik podała Republikańska Komisja Wyborcza po przeliczeniu głosów z 96 proc. lokali wyborczych. Według komunikatu komisji to ugrupowanie uzyskało najwięcej mandatów w nowym parlamencie.

Były prezydent Aleksandar Vučić, który kandydował na stanowisko premiera, przyznał się do porażki jeszcze w niedzielny wieczór. Lider listy „Zjednoczona Serbia” oświadczył, że najwięcej mandatów zdobyła opozycyjna Lista Studencka. Jak podano, frekwencja w tych wyborach była najwyższa od czasów rozpadu Jugosławii. Oświadczenie Vučicia oznaczało uznanie, że jego formacja nie zdołała utrzymać dotychczasowej pozycji w serbskiej polityce.

Wynik wyborów wywołał reakcje zagraniczne. W nocy z niedzieli na poniedziałek kilku europejskich przywódców pogratulowało zwycięstwa kandydatom startującym z Listy Studenckiej — Studenci Zwyciężają. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski skomentował wybory na platformie X, pisząc: „Wenezuela, Brazylia, Serbia. Chyba dziś smuteczek na patoprawicy”. Na jego wpis odpowiedział prezydencki minister Marcin Przydacz, który w ten sposób wszedł w polemikę z szefem resortu spraw zagranicznych.

Wybory były przedterminowe, a ich wynik zmienia układ sił w serbskim parlamencie. Lista Studencka, która wyrosła z protestów studenckich, zdobyła poparcie wystarczające, by być głównym ugrupowaniem w nowej kadencji. Dostępne doniesienia nie określają jeszcze szczegółowo liczby mandatów ani składu przyszłego rządu, a także dalszych kierunków polityki Serbii. Kwestie te pozostają otwarte do czasu ogłoszenia pełnych oficjalnych wyników.

2Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.