Wiceprzewodniczący rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew ostrzegł władze Armenii przed zmianą politycznego kursu, twierdząc, że najgorszym scenariuszem dla tego państwa byłoby przekształcenie się w «drugą Ukrainę». Jego wypowiedź pojawiła się w momencie, gdy relacje Moskwy z Erywaniem wyraźnie się pogarszają, a Armenia coraz śmielej mówi o swoich aspiracjach związanych z Unią Europejską.

Miedwiediew, który w rosyjskiej hierarchii władzy pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci, od lat komentuje politykę zagraniczną Kremla w ostrym tonie. Tym razem zaadresował swoje ostrzeżenie bezpośrednio do władz w Erywaniu, sugerując, że odejście od dotychczasowego sojuszu z Rosją może skończyć się dla Armenii tak samo jak dla Ukrainy. Nie sprecyzował jednak, co dokładnie miałby oznaczać ten scenariusz.

Wypowiedź pada w kontekście rosnącego napięcia w stosunkach rosyjsko-ormiańskich. Armenia, przez dziesięciolecia związana z Moskwą w ramach struktur takich jak Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, w ostatnich latach coraz częściej dystansuje się od rosyjskiej strefy wpływów. Erywań krytykuje Moskwę za niewystarczające wsparcie w konflikcie o Górski Karabach, a jednocześnie rozwija kontakty z państwami zachodnimi.

Unijne aspiracje Armenii są jednym z głównych powodów rosyjskiego niezadowolenia. Władze w Erywaniu nie złożyły co prawda formalnego wniosku o członkostwo w Unii Europejskiej, ale deklarują chęć zacieśniania współpracy gospodarczej i politycznej z Brukselą. Dla Kremla takie sygnały są postrzegane jako zagrożenie dla jego pozycji na Kaukazie Południowym.

Ostrzeżenie Miedwiediewa wpisuje się w szerszy wzorzec rosyjskiej retoryki wobec państw byłego Związku Radzieckiego. Moskwa wielokrotnie używała porównania do Ukrainy jako przestrogi dla sąsiadów rozważających zbliżenie z Zachodem. W przypadku Armenii takie słowa mogą jednak brzmieć szczególnie mocno, biorąc pod uwagę, że kraj ten wciąż pozostaje członkiem struktur integracyjnych pod przewodnictwem Rosji.

Na razie nie wiadomo, czy wypowiedź Miedwiediewa przełoży się na konkretne działania ze strony Moskwy. Rosyjscy urzędnicy nie ogłosili żadnych nowych decyzji wobec Armenii. Sama strona ormiańska nie odniosła się publicznie do słów wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Sprawa pozostaje jednak uważnie obserwowana, ponieważ ewentualne zaostrzenie kursu Kremla wobec Erywania mogłoby wpłynąć na sytuację bezpieczeństwa w całym regionie Kaukazu Południowego. Dla Polski, która w polityce wschodniej konsekwentnie wspiera dążenia państw partnerskich do suwerennych wyborów, sygnały płynące z Moskwy są istotnym elementem oceny intencji rosyjskich władz.

2Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.