Parlament Węgier jednogłośnie uchylił w poniedziałek immunitet premiera Petera Magyara. Decyzja otwiera drogę do wznowienia postępowania karnego z 2024 roku, w którym szef węgierskiego rządu jest podejrzewany o kradzież telefonu. Sprawa dotyczy zdarzenia nad Dunajem, gdzie według ustaleń śledczych miało dojść do przywłaszczenia urządzenia.
Utrata immunitetu oznacza, że prokuratura może ponownie zająć się sprawą i sięgnąć po wszystkie dostępne narzędzia procesowe. Jak wskazują węgierskie media, śledczy mogą teraz zastosować środki zapobiegawcze, przesłuchać świadków oraz zabezpieczyć materiał dowodowy, który wcześniej był poza ich zasięgiem. Sam Magyar miał osobiście zabiegać o uchylenie mu ochrony parlamentarnej, co jest sytuacją nietypową w praktyce politycznej.
Głosowanie w Budapeszcie nie ograniczyło się jednak do osoby premiera. Tego samego dnia parlamentarzyści odebrali immunitety dwóm byłym ministrom z rządów Viktora Orbana. Jeden z nich, Miklos Sesztak, były minister rozwoju, został zatrzymany pod zarzutem korupcji. Zarzuty dotyczą miliardów forintów, a śledczy badają okoliczności zawierania kontraktów publicznych w okresie, gdy Sesztak zasiadał w rządzie.
Sprawa Magyara ma wymiar zarówno prawny, jak i polityczny. Jako urzędujący premier Węgier pozostawał dotąd chroniony immunitetem, który uniemożliwiał postawienie go w stan oskarżenia. Jego dobrowolna zgoda na uchylenie ochrony może być odczytywana jako próba zdjęcia z siebie zarzutu o unikanie odpowiedzialności. Z drugiej strony, ewentualne postępowanie karne wobec premiera to sytuacja bez precedensu w najnowszej historii Węgier.
Sprawa kradzieży telefonu z 2024 roku wraca w momencie, gdy węgierska scena polityczna jest w trakcie głębokich przetasowań. Magyar, który wcześniej należał do obozu władzy, w ostatnich latach zbudował własne zaplecze polityczne i stał się jednym z głównych rozgrywających na węgierskiej prawicy. Jego konflikt z otoczeniem Viktora Orbana zaostrzył się na tyle, że obecnie obie strony publicznie oskarżają się o działania na granicy prawa.
Uchylenie immunitetu byłym ministrom Orbana pokazuje, że węgierska prokuratura prowadzi równolegle kilka wątków dotyczących poprzedniej ekipy rządzącej. Sesztak, który nadzorował rozwój gospodarczy kraju, usłyszał zarzuty korupcyjne związane z wielomiliardowymi forintami. Zatrzymanie byłego ministra to kolejny sygnał, że rozliczenia poprzedniej władzy nabierają tempa, niezależnie od tego, kto obecnie kieruje rządem.
Węgierskie media zwracają uwagę, że jednogłośne głosowanie w sprawie immunitetu premiera jest rzadkością w tak spolaryzowanym parlamencie. Wskazuje to, że nawet polityczni przeciwnicy Magyara nie chcieli blokować postępowania karnego. Z drugiej strony, sama sprawa kradzieży telefonu może wydawać się błaha na tle zarzutów korupcyjnych stawianych byłym ministrom, ale jej znaczenie wynika z faktu, że dotyczy urzędującego szefa rządu.
Na razie nie wiadomo, kiedy prokuratura postawi formalne zarzuty ani jakie środki zastosuje wobec premiera. Węgierskie prawo pozwala na przesłuchanie podejrzanego, przedstawienie zarzutów, a w skrajnym przypadku na tymczasowe aresztowanie. Biorąc jednak pod uwagę rangę polityczną Magyara, ewentualne zatrzymanie byłoby wydarzeniem bez precedensu i mogłoby wywołać poważny kryzys polityczny w Budapeszcie.
Sprawa ma również wymiar międzynarodowy. Węgry są członkiem NATO i Unii Europejskiej, a wszelkie turbulencje polityczne w tym kraju budzą zainteresowanie partnerów zachodnich. Ewentualne postępowanie karne wobec premiera może wpłynąć na stabilność rządu i jego zdolność do podejmowania decyzji w sprawach bezpieczeństwa oraz polityki zagranicznej. Na razie Budapeszt nie wydał oficjalnego komunikatu w sprawie dalszych kroków prawnych.
Opozycja węgierska zapowiada, że będzie uważnie przyglądać się postępowaniu. Część polityków domaga się pełnej jawności akt sprawy, inni wskazują, że uchylenie immunitetu to dopiero początek procesu, który może potrwać miesiące. Sam Magyar nie odniósł się publicznie do decyzji parlamentu poza wcześniejszą deklaracją, że nie zamierza uchylać się od odpowiedzialności.
Sprawa pokazuje, że węgierska polityka weszła w fazę, w której rozliczenia z przeszłością dotyczą zarówno obecnego premiera, jak i byłych ministrów. Bez względu na wynik postępowania, poniedziałkowe głosowanie w Budapeszcie zmienia układ sił i stawia pytanie o granice immunitetu w państwie członkowskim Unii Europejskiej.
4