Władimir Putin oświadczył, że propozycje pokojowego rozwiązania wojny w Ukrainie pozostają na stole, ale Rosja dokładnie rozważy, czy wznowić negocjacje. Jak stwierdził, decyzja będzie uzależniona od interesów Moskwy i jej oceny sytuacji po ukraińskich atakach, do których miało dojść w dniach wyborów do Dumy Państwowej.

Rosyjski przywódca po raz kolejny obarczył Kijów odpowiedzialnością za brak postępów w rozmowach pokojowych. Jego zdaniem to strona ukraińska swoimi działaniami zbrojnymi utrudnia powrót do stołu negocjacyjnego. W ten sposób Kreml utrzymuje narrację, w której gotowość do rozmów deklaruje, ale jednocześnie stawia warunki wstępne, które mogą je odsunąć w czasie.

Sprawa negocjacji pozostaje w zawieszeniu od wielu miesięcy. Kijów wielokrotnie podkreślał, że jest gotowy do rozmów, ale wyklucza ustępstwa terytorialne. Moskwa z kolei domaga się uznania nowych realiów na ziemi, co dla Ukrainy i jej zachodnich partnerów jest nie do przyjęcia. W tej sytuacji deklaracja Putina o ponownym przemyśleniu stanowiska nie oznacza przełomu, lecz kolejne odsunięcie decyzji w czasie.

W tle rosyjskich deklaracji o gotowości do rozmów trwa intensyfikacja działań wojennych. Rosja znacząco zwiększyła użycie odrzutowych dronów uderzeniowych przeciwko Ukrainie. Według ukraińskich danych w czerwcu użyto około 350 takich aparatów, a w sierpniu już 2850. Kijów alarmuje, że szybsze i bardziej zaawansowane konstrukcje stają się jednym z największych wyzwań dla obrony przeciwlotniczej.

Putin odniósł się również do relacji z Europą, zapewniając, że Rosja nie przygotowuje się do wojny z Zachodem. Ostrzeżenia przed rosyjskim zagrożeniem nazwał prowokacją. Jednocześnie stwierdził, że w krajach bałtyckich łamane są prawa osób rosyjskojęzycznych, na co Moskwa zamierza reagować w ramach prawa humanitarnego. Takie wypowiedzi wpisują się w stałą retorykę Kremla, która łączy deklaracje pokojowe z oskarżeniami pod adresem państw sąsiednich.

Obserwatorzy zwracają uwagę, że podobne zapewnienia ze strony rosyjskiego przywódcy padały już przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę w 2022 roku. Wówczas również Moskwa twierdziła, że nie planuje agresji, a jednocześnie koncentrowała wojska przy granicy. Dlatego obecne słowa o braku przygotowań do wojny z Europą są przyjmowane z ostrożnością, zwłaszcza w państwach bałtyckich i w Polsce.

Dla Ukrainy kluczowe pozostaje wsparcie militarne ze strony sojuszników, które pozwala odpierać rosyjskie ataki, w tym coraz liczniejsze naloty dronów. Bez skutecznej obrony przeciwlotniczej Kijów nie będzie w stanie ochronić infrastruktury krytycznej ani ludności cywilnej. To z kolei wpływa na ewentualne warunki przyszłych rozmów pokojowych, które na razie pozostają odległą perspektywą.

Rosja nie ogłosiła żadnych konkretnych kroków ani terminu decyzji w sprawie wznowienia negocjacji. Kreml utrzymuje, że analizuje sytuację i będzie działał zgodnie z własnym interesem. W praktyce oznacza to, że los rozmów pokojowych pozostaje niepewny, a ciężar konfliktu nadal ponoszą mieszkańcy Ukrainy.

3Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.