W Islandii trwa liczenie głosów w referendum w sprawie wznowienia rozmów akcesyjnych z Unią Europejską. Częściowe wyniki przekazane przez islandzkiego nadawcę publicznego RUV wskazują na niemal równy podział głosów, z minimalną przewagą przeciwników negocjacji. Po przeliczeniu ponad połowy głosów różnica między obiema stronami wynosi zaledwie 0,2 punktu procentowego.
Według danych opublikowanych w niedzielę rano czasu polskiego, przeciwnicy wznowienia rozmów z UE uzyskali 50,1 proc. głosów, podczas gdy zwolennicy — 49,9 proc. Wcześniejsze, wstępne wyniki wskazywały na lekką przewagę zwolenników integracji, jednak po przeliczeniu kolejnych głosów sytuacja uległa odwróceniu. Liczenie głosów wciąż trwa, a ostateczny wynik może się jeszcze zmienić.
Wśród głosujących przeciwko wznowieniu negocjacji znajdują się przede wszystkim rolnicy oraz przedstawiciele branży rybołówstwa i wielorybnictwa. Przedstawiciele tych sektorów obawiają się, że akcesja do Unii Europejskiej nałoży na nich dodatkowe ograniczenia, w tym w zakresie połowów i polityki rolnej. To właśnie te branże od lat stanowią główną oś oporu wobec integracji islandzkiej gospodarki z unijnym rynkiem.
Referendum ma charakter konsultacyjny i dotyczy decyzji premiera Islandii o wznowieniu rozmów akcesyjnych z Brukselą. Islandia rozpoczęła negocjacje w sprawie członkostwa w UE w 2010 roku, jednak w 2013 roku zawiesiła je bez formalnego zakończenia. Kwestia integracji z Unią Europejską od lat dzieli islandzkie społeczeństwo, a dzisiejsze głosowanie pokazuje, że podział ten pozostaje głęboki.
Frekwencja w referendum oraz ostateczny wynik będą miały kluczowe znaczenie dla dalszych kroków rządu w Reykjaviku. Jeśli przeciwnicy negocjacji utrzymają przewagę, może to oznaczać wstrzymanie procesu akcesyjnego na kolejne lata. Z kolei zwycięstwo zwolenników otworzyłoby drogę do formalnego wznowienia rozmów z Unią Europejską, co stanowiłoby istotną zmianę w polityce zagranicznej tego wyspiarskiego państwa.
Islandia nie jest członkiem Unii Europejskiej, ale należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, co zapewnia jej dostęp do unijnego rynku wewnętrznego. Kraj jest także członkiem strefy Schengen. Pełne członkostwo w UE wymagałoby jednak dostosowania islandzkiego prawa do unijnych regulacji, w tym w obszarach budzących największe kontrowersje, takich jak rybołówstwo i rolnictwo.