Europa stoi przed poważnym wyzwaniem: jej elity polityczne muszą otwarcie powiedzieć obywatelom, że od nich wymagany jest większy wysiłek. Tymczasem fala populizmu, która przetacza się przez Stary Kontynent, sprzyja raczej nastrojom pacyfistycznym. Tak sytuację opisuje Roman Graczyk w tekście poświęconym skutkom polityki Stanów Zjednoczonych wobec Europy.
Według Graczyka w tym klimacie mogą ponownie odżyć mrzonki o ułożeniu normalnych stosunków z Rosją. Jego zdaniem to szczególnie niebezpieczny kierunek, ponieważ zakłada, że zagrożenie ze Wschodu można zbagatelizować lub rozwiązać bez zwiększania nakładów na obronność i bezpieczeństwo. Publicysta zwraca uwagę, że przekonanie o możliwości szybkiego porozumienia z Moskwą bywa atrakcyjne politycznie, bo obiecuje spokój bez kosztów, a tym samym odciąga uwagę od konieczności inwestowania w zdolności obronne.
Tekst Graczyka odwołuje się do tytułowej tezy o zdradzie Donalda Trumpa, który – w ocenie autora – postawił Stany Zjednoczone po jednej stronie z państwami autorytarnymi. Zmiana kursu waszyngtońskiej polityki ma, według publicysty, zmusić Europę do przeformułowania własnej strategii bezpieczeństwa i do przejęcia większej odpowiedzialności za własną obronę. Graczyk podkreśla, że dotychczasowe założenie o trwałej gwarancji amerykańskiej obecności w Europie przestaje być oczywiste, co stawia przed europejskimi rządami pytanie o realne zdolności i wspólne decyzje.
Dla polskiego czytelnika wątek ten ma znaczenie szczególne, bo debata o wydatkach na wojsko, o wzmacnianiu wschodniej flanki NATO i o relacjach z Rosją pozostaje jednym z centralnych tematów publicznych. Pytanie, czy państwa europejskie zdobędą się na większy wysiłek finansowy i polityczny, a także czy społeczeństwa zaakceptują jego koszty, będzie w najbliższym czasie określać kierunek europejskiej polityki bezpieczeństwa.
Źródło nie podaje konkretnych danych liczbowych dotyczących wydatków, ani nie przytacza reakcji rządów europejskich czy administracji amerykańskiej. Tekst ma charakter analityczny i koncentruje się na diagnozie politycznej oraz ostrzeżeniu przed złudzeniami co do relacji z Rosją. Brak w nim szczegółowej chronologii wydarzeń, co oznacza, że ocena skutków zdrady, jaką zarzuca się Waszyngtonowi, pozostaje na poziomie tezy, a nie udokumentowanej sekwencji decyzji.
2