Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zawarł z prezydentem Rosji Władimirem Putinem porozumienie, na mocy którego Rosja sprzeda USA 300 tys. ton oleju napędowego, a na światowe rynki może trafić nawet 4,8 mln ton rosyjskiego diesla. Umowa, ogłoszona 9 października, wywołała ostrą reakcję europejskich polityków, którzy zarzucają Waszyngtonowi hipokryzję w kontekście dotychczasowych apeli o ograniczanie współpracy z Moskwą.
Trump odniósł się do krytyki, sugerując, że Rosja nie będzie sprzedawać oleju napędowego bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, lecz skieruje go na rynek globalny. Argumentował, że rynek zmaga się z wysokimi cenami paliw, a dodatkowa podaż może pomóc w ich stabilizacji. Jego wypowiedź nie przekonała jednak europejskich stolic, które wskazują na sprzeczność między polityką sankcji a nowymi kontraktami na rosyjskie surowce.
Unijny komisarz ds. gospodarczych Valdis Dombrovskis ocenił, że dopuszczenie większego eksportu rosyjskiego oleju napędowego na światowe rynki raczej nie przełoży się na wyraźny spadek cen paliw. Bruksela nie widzi zatem szans na szybką ulgę dla kierowców i przedsiębiorstw w Europie, gdzie koszty energii pozostają jednym z głównych obciążeń gospodarczych.
Sprawa ma szerszy kontekst polityczny. Porozumienie wpisuje się w wieloletnią zależność Trumpa od Rosji, którą krytycy amerykańskiego prezydenta wskazują jako stały element jego polityki. Nie wiadomo jeszcze, czy umowa zostanie zrealizowana w całości, ale już teraz stała się przedmiotem sporu o kierunek polityki energetycznej i sankcyjnej Zachodu.
Europa od miesięcy zmaga się z wysokimi cenami energii, a jednocześnie próbuje uniezależnić się od rosyjskich dostaw. W tym kontekście decyzja Waszyngtonu o zakupie rosyjskiego diesla jest odbierana jako sygnał osłabienia wspólnego frontu. Europejscy politycy nie kryją oburzenia, a Amerykanie mówią o hipokryzji po obu stronach Atlantyku.
Nie jest jasne, jakie będą dalsze kroki Unii Europejskiej. Bruksela na razie ogranicza się do oceny skutków rynkowych, nie zapowiadając konkretnych działań odwetowych. Eksperci zwracają uwagę, że nawet jeśli umowa nie wpłynie znacząco na ceny paliw, może osłabić zaufanie do wspólnej polityki sankcyjnej wobec Moskwy.
W tle pozostaje pytanie o skalę rosyjskiego eksportu i jego wpływ na globalny rynek. 4,8 mln ton diesla to ilość, która może zmienić układ sił na rynkach paliw, choć unijny komisarz studzi oczekiwania co do spadku cen. Dla Europy kluczowe pozostaje, czy porozumienie Trumpa z Putinem stanie się precedensem dla innych graczy i czy osłabi wysiłki na rzecz dywersyfikacji dostaw.
1