Decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o zawieszeniu sankcji na rosyjski olej napędowy spotkała się z ostrą krytyką zarówno ze strony Demokratów, jak i części Republikanów. Były wiceprezident Mike Pence, który pełnił tę funkcję w latach 2017–2021, wezwał do cofnięcia tego kroku, nazywając go «zdradą dziedzictwa i przywództwa» zmarłego senatora Lindseya Grahama.

Pence ocenił, że podjęcie takiej decyzji «w trakcie trwających i brutalnych ataków Putina na cele cywilne na Ukrainie nie ma sensu». Jego słowa odbiły się szerokim echem w amerykańskich mediach, gdzie politycy obu partii określają umowę mianem «paktu z diabłem» i «zdrady». Krytyka nie ogranicza się do jednego środowiska politycznego — sprzeciw wyrażają zarówno przeciwnicy, jak i niektórzy sojusznicy Trumpa.

Biały Dom ogłosił, że w wyniku porozumienia z Władimirem Putinem ceny oleju napędowego w USA mają spadać. Jednak zdaniem analityków rynkowych skala dostaw rosyjskiego paliwa jest zbyt mała, by realnie odmienić sytuację na stacjach benzynowych. «To wygląda na klasyczne zagranie Putina» — ocenił Edward Fishman, ekspert ds. rynków energii, cytowany przez amerykańskie media.

Brytyjska stacja BBC zwraca uwagę, że szokująca umowa Trumpa z Putinem dowodzi rosnącej desperacji prezydenta, by obniżyć ceny paliw przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Zdaniem komentatorów administracja liczy, że spadek cen na stacjach przełoży się na poprawę nastrojów wyborców w kluczowym momencie kampanii.

Umowa dotyczy zawieszenia części sankcji nałożonych na Rosję po inwazji na Ukrainę. Jak podkreślają krytycy, osłabienie reżimu sankcyjnego w czasie, gdy rosyjskie wojska kontynuują ataki na cele cywilne, może zostać odebrane jako sygnał słabości ze strony Stanów Zjednoczonych. Mike Pence w swoim oświadczeniu przypomniał o dziedzictwie senatora Lindseya Grahama, który był jednym z najgłośniejszych orędowników twardej polityki wobec Moskwy.

Decyzja Trumpa wywołała również reakcję ze strony ukraińskich władz. W piątek po ogłoszeniu «dealu» prezydent USA zaatakował Wołodymyra Zełenskiego, co dodatkowo zaogniło sytuację w relacjach Waszyngtonu z Kijowem. Szczegóły tej wymiany zdań nie zostały na razie ujawnione, ale wiadomo, że nastąpiła ona bezpośrednio po ogłoszeniu porozumienia.

Eksperci zwracają uwagę, że pierwsza transza dostaw rosyjskiego oleju napędowego nie wystarczy nawet na pokrycie dziennego zapotrzebowania USA. To rodzi pytania o rzeczywiste intencje Kremla — czy chodzi o realną pomoc w obniżeniu cen, czy o gest propagandowy, który ma osłabić jedność Zachodu. «Klasyczne zagranie Putina» — powtarzają analitycy, wskazując, że Rosja może wykorzystać umowę do podważenia zaufania między sojusznikami.

Sprawa budzi kontrowersje także w kontekście zbliżających się wyborów do Kongresu. Administracja Trumpa liczy, że niższe ceny paliw poprawią nastroje wyborców, ale krytyka ze strony własnej partii może osłabić ten efekt. Pence, który sam jest postrzegany jako potencjalny kandydat w przyszłych wyborach prezydenckich, wyraźnie zaznaczył, że nie popiera tej decyzji.

Na razie nie wiadomo, czy Biały Dom zdecyduje się na wycofanie się z porozumienia pod presją opinii publicznej i polityków. Rzecznik prasowy prezydenta nie odniósł się do apeli o cofnięcie decyzji. Sprawa pozostaje otwarta, a jej rozwój będzie uważnie śledzony zarówno w Waszyngtonie, jak i w Europie.

4Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.