Ukraińskie drony zaatakowały w nocy Sankt Petersburg, rodzinne miasto Władimira Putina. Głównym celem był terminal naftowy w miejskim porcie, gdzie doszło do dużej eksplozji i pożaru. Nad miastem widoczna jest chmura dymu.

Według lokalnych władz w terminalu naftowym wybuchł pożar po ataku kilkudziesięciu dronów. Ogień objął także infrastrukturę cywilną w mieście. Jak podała firma VK, zaatakowano również centrum danych największego rosyjskiego serwisu społecznościowego w obwodzie leningradzkim.

Ukraińskie drony miały uderzyć także w most w drugim co do wielkości mieście Rosji oraz w serwerownie na terenie Sankt Petersburga. Uszkodzona została ponadto podstacja elektroenergetyczna. Petersburg i obwód leningradzki stały się w nocy celem ataku z powietrza.

Do ataku doszło w nocy z soboty na niedzielę. To kolejne uderzenie w infrastrukturę energetyczną i cywilną na terytorium Rosji, wymierzone tym razem w miasto, z którego pochodzi prezydent Władimir Putin. Terminal naftowy w porcie w Sankt Petersburgu jest jednym z kluczowych punktów przeładunkowych rosyjskiego eksportu paliw.

Lokalne władze potwierdziły pożar terminalu i infrastruktury cywilnej, nie podając na razie pełnych strat. Rosyjskie służby nie poinformowały o ofiarach. Skala zniszczeń w porcie i w centrum danych VK nie została jeszcze oszacowana.

2Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.