Kreml może w najbliższych tygodniach lub miesiącach rozważać przeprowadzenie ograniczonej operacji wojskowej przeciwko jednemu z państw bałtyckich — ocenia w rozmowie z Onetem gen. Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Jego zdaniem nagła wizyta dyrektora CIA Johna Ratcliffe'a w Moskwie mogła być próbą powstrzymania Rosji przed realizacją scenariusza, który doprowadziłby do bezpośredniej konfrontacji z NATO.
Gen. Pytel zwraca uwagę, że sam fakt przyjazdu szefa amerykańskiego wywiadu do stolicy Rosji w obecnej sytuacji geopolitycznej jest sygnałem o wadze rozmów. W ocenie generała strona amerykańska dysponuje informacjami, które skłoniły ją do podjęcia tak nietypowego kroku. Wizyta mogła służyć zarówno wymianie informacji, jak i przekazaniu Moskwie jednoznacznego sygnału o konsekwencjach ewentualnej eskalacji.
Były szef SKW podkreśla, że rosyjskie przygotowania nie muszą przybierać formy pełnoskalowej inwazji. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz ograniczonej operacji, która miałaby przetestować reakcję Sojuszu Północnoatlantyckiego. Taki krok pozwoliłby Kremlowi sprawdzić, czy artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego zostanie uruchomiony w praktyce, czy też pozostanie jedynie deklaracją polityczną.
Gen. Pytel zwraca również uwagę na retorykę rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, która w ostatnim czasie uległa zaostrzeniu. Słowa o zagrożeniu ze strony Zachodu i konieczności odpowiedzi na rzekome prowokacje mogą być elementem przygotowania opinii publicznej w Rosji do działań militarnych. Zdaniem generała takie narracje pojawiały się przed każdą dotychczasową agresją Moskwy.
Wizyta dyrektora CIA w Moskwie wpisuje się w szerszy kontekst napięć w regionie. Premier Donald Tusk mówił ostatnio o przygotowaniach Rosji do eskalacji i zagrożeniu dla całego regionu. Analitycy zajmujący się bezpieczeństwem wskazują, że Rosja może chcieć przetestować jedność Sojuszu Północnoatlantyckiego w sytuacji kryzysowej, a państwa bałtyckie ze względu na swoje położenie i historię są naturalnym celem takich działań.
Eksperci podkreślają, że ograniczona operacja przeciwko Estonii, Łotwie lub Litwie nie musiałaby od razu oznaczać pełnoskalowej wojny. Rosja mogłaby liczyć na to, że reakcja sojuszu będzie opóźniona lub niejednoznaczna, co dałoby Kremlowi czas na osiągnięcie celów politycznych. Taki scenariusz byłby jednak skrajnie ryzykowny, ponieważ każdy atak na terytorium państwa członkowskiego NATO uruchamia zobowiązania sojusznicze.
Gen. Pytel zaznacza, że decyzja o ewentualnym ataku zależy od oceny sytuacji przez Władimira Putina. Rosyjski przywódca może uznać, że obecny moment — zanim państwa europejskie w pełni odbudują swoje zdolności obronne — jest ostatnią okazją do przeprowadzenia operacji przy ograniczonym ryzyku. Stąd tak istotne znaczenie sygnałów wysyłanych przez Waszyngton i sojuszników.
Wizyta Johna Ratcliffe'a w Moskwie pokazuje, że Stany Zjednoczone traktują sprawę poważnie i starają się działać wyprzedzająco. Dyplomacja i kanały wywiadowcze pozostają narzędziami, które mogą zapobiec eskalacji, zanim dojdzie do działań zbrojnych. Czy jednak okażą się skuteczne wobec Kremla, pozostaje otwartym pytaniem.