Niezapowiedziana wizyta dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej Johna Ratcliffe’a w Moskwie miała służyć przekazaniu Kremlowi jasnego sygnału ostrzegawczego – podał w środę dziennik „The Wall Street Journal”. Według ustaleń amerykańskiej gazety, szef CIA osobiście wezwał Rosję do powstrzymania się od jakichkolwiek działań agresywnych wobec państw członkowskich NATO. Informacje te potwierdza Politico, które doprecyzowuje, że ostrzeżenie dotyczyło przede wszystkim potencjalnego ataku na państwa bałtyckie.

Ratcliffe odwiedził stolicę Rosji we wtorek. Jak podają źródła, podczas krótkiej wizyty miało paść wyraźne żądanie, by Rosja zaniechała planów uderzenia na Litwę, Łotwę i Estonię, jeśli takie plany były w Kremlu rozważane. Biały Dom przedstawiał jednak cel podróży w zupełnie innym świetle, co – zdaniem komentatorów – może wskazywać na wagę i wrażliwość przekazywanych treści. Ani amerykańska administracja, ani strona rosyjska nie odniosły się oficjalnie do doniesień prasowych.

Wizyta dyrektora CIA w Moskwie wpisuje się w szerszy kontekst napięć na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego. Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę kraje bałtyckie wielokrotnie alarmowały o rosnącym ryzyku prowokacji i testowaniu gotowości NATO do obrony swoich członków. Sojusznicy wzmacniali w ostatnich latach obecność wojskową w regionie, a decyzje o zwiększeniu wydatków na obronność zapadały zarówno na szczeblu narodowym, jak i w ramach struktur sojuszniczych.

Doniesienia o charakterze rozmów Ratcliffe’a pojawiają się w momencie, gdy administracja USA deklaruje gotowość do utrzymania dialogu z Moskwą, ale jednocześnie podkreśla, że artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego – zakładający wspólną obronę w przypadku ataku na któregokolwiek członka – pozostaje fundamentem bezpieczeństwa Sojuszu. Ewentualne bezpośrednie ostrzeżenie przekazane na najwyższym szczeblu wywiadowczym miałoby być czytelnym sygnałem, że USA traktują kwestię integralności terytorialnej państw NATO jako czerwoną linię.

Analitycy zwracają uwagę, że wybór kanału komunikacji – osobista wizyta szefa CIA zamiast standardowej noty dyplomatycznej – nie jest przypadkowy. Tego typu misje mają charakter dyskretny i pozwalają na przekazanie stanowiska bez eskalowania napięć w przestrzeni publicznej. Jednocześnie fakt, że informacja o prawdziwym celu wizyty przedostała się do mediów, może być elementem celowej gry informacyjnej mającej wzmocnić efekt odstraszania.

Na razie nie wiadomo, jak Kreml przyjął przekaz i czy wpłynie on na rosyjskie plany operacyjne. Rosyjskie władze nie skomentowały doniesień amerykańskiej prasy. Sprawa pozostaje jednak przedmiotem uwagi służb i ośrodków analitycznych w całej Europie Środkowo-Wschodniej, które traktują ją jako kolejny sygnał zaostrzającej się rywalizacji o bezpieczeństwo w regionie Morza Bałtyckiego.

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.