Pentagon analizuje plan drastycznego ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Według portalu stacji NBC News redukcja może objąć około 25 tysięcy żołnierzy, a także samoloty, okręty i sprzęt wojskowy. Cięcia dotyczyłyby głównie Niemiec, Włoch i Hiszpanii.

Jeden ze scenariuszy przewiduje wycofanie nawet 40 tysięcy wojsk. Byłaby to największa redukcja obecności militarnej USA w Europie od zakończenia zimnej wojny. Skala proponowanych cięć odpowiada około jednej trzeciej obecnych sił amerykańskich na Starym Kontynencie.

W piątek dowódca sił USA w Europie gen. Alexus Grynkewich ma przedstawić szefowi Pentagonu szczegółowe warianty redukcji. Decyzja o ewentualnym wycofaniu wojsk nie została jeszcze podjęta. Plan jest na etapie analiz i konsultacji wewnątrz administracji.

Informacja o możliwych cięciach pojawia się w momencie, gdy Waszyngton od lat sygnalizuje potrzebę większego zaangażowania europejskich sojuszników w finansowanie i utrzymanie bezpieczeństwa na kontynencie. Dla Polski, która graniczy z Ukrainą i Rosją, ewentualne zmniejszenie obecności USA ma bezpośrednie znaczenie dla oceny ryzyka i planowania obronnego.

Niemcy, Włochy i Hiszpania to kraje, w których stacjonuje znaczna część amerykańskich wojsk w Europie. Redukcja w tych państwach może oznaczać zmiany w rozmieszczeniu sprzętu, logistyki i zdolności szybkiego reagowania w ramach NATO. Sojusznicy wschodniej flanki, w tym Polska, uważnie śledzą doniesienia o planach Pentagonu.

Na razie nie wiadomo, czy propozycje dowódcy sił USA w Europie zostaną zaakceptowane w całości, czy tylko częściowo. Ewentualne decyzje mogą zależeć od dalszych analiz wojskowych oraz rozmów z sojusznikami. Sprawa dotyczy nie tylko polityki, ale przede wszystkim bezpieczeństwa i zdolności odstraszania.

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.