Ponad 113 tys. Rosjan opuściło w ubiegłym tygodniu swój kraj przez przejście graniczne z Gruzją w Górnym Larsie. Jak podał portal Politico, masowy wyjazd to reakcja na obawy przed nową falą mobilizacji do armii. Przejście to jest jednym z nielicznych wciąż otwartych punktów na lądowej granicy Rosji, przez które obywatele mogą legalnie wyjechać z kraju.
Skala exodusu zbiega się w czasie z działaniami rosyjskich władz, które przygotowują grunt pod sprawniejszy pobór. Z informacji zebranych przez Politico wynika, że administracja państwowa gromadzi dane rezerwistów, a także wprowadza cyfrowe wezwania do wojska. Celem tych zmian jest usprawnienie procesu mobilizacji i ograniczenie możliwości uniknięcia służby przez potencjalnych poborowych.
Obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że obecne przygotowania różnią się od wcześniejszych kampanii poborowych. Masowe zbieranie informacji o osobach zdolnych do służby wojskowej oraz cyfryzacja systemu wezwań mają umożliwić władzom szybsze i bardziej dyskretne przeprowadzenie mobilizacji. W praktyce oznacza to, że rezerwiści mogą otrzymywać powołania bez wcześniejszego ostrzeżenia, co utrudnia planowanie ucieczki z kraju.
Górny Lars, położony na granicy rosyjsko-gruzińskiej w Osetii Północnej, od początku wojny na Ukrainie stał się głównym punktem tranzytowym dla Rosjan opuszczających ojczyznę. W pierwszych tygodniach po ogłoszeniu częściowej mobilizacji we wrześniu 2022 roku przez to przejście przewinęły się dziesiątki tysięcy osób, a przed punktem kontrolnym tworzyły się wielokilometrowe korki. Obecna fala wyjazdów wskazuje, że niepokój o kolejną rundę poboru nie słabnie.
Rosyjskie władze nie skomentowały dotychczas doniesień o skali ucieczek ani o przygotowaniach do nowej mobilizacji. Analitycy zwracają jednak uwagę, że presja na uzupełnienie stanów osobowych armii rośnie w miarę przedłużania się działań zbrojnych. Systematyczne gromadzenie danych rezerwistów i wprowadzanie elektronicznych wezwań traktowane jest jako element długofalowej polityki mającej zapewnić stały dopływ ludzi do wojska.
Dla Gruzji napływ ponad stu tysięcy obywateli Rosji w ciągu jednego tygodnia stanowi poważne wyzwanie logistyczne i administracyjne. Władze w Tbilisi muszą radzić sobie z obsługą tak dużej liczby przybyszów, a lokalne służby graniczne pracują w trybie wzmożonym. Sytuacja na przejściu w Górnym Larsie pozostaje napięta, a kolejki po stronie rosyjskiej wydłużają się z każdym dniem.