W piątek rosyjskie siły przeprowadziły ataki na obwód kijowski, w wyniku których zginęła co najmniej jedna osoba, a kilkadziesiąt zostało rannych. Do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło we wsi Mila w rejonie buczańskim na zachód od Kijowa, gdzie uderzenie na jedno z przedsiębiorstw wywołało ogromny pożar i serię eksplozji. Z miejsca zdarzenia ewakuowano 165 osób.
Ukraińskie media, powołując się na lokalne władze, przekazują, że w całym rejonie buczańskim w obwodzie kijowskim zginęło co najmniej 27 osób, a 40 zostało rannych. Ostateczna liczba ofiar nie została jeszcze ustalona, a służby wciąż pracują na miejscu. Prokuratura ma dodatkowo zbadać kwestię legalności przechowywania materiałów wybuchowych na terenie zaatakowanego zakładu, co mogło wpłynąć na skalę zniszczeń.
Atak na przedsiębiorstwo w Mili to kolejny epizod rosyjskich uderzeń wymierzonych w infrastrukturę cywilną i przemysłową Ukrainy. Pożar, który wybuchł po trafieniu, był widoczny z dużej odległości, a kolejne detonacje utrudniały akcję ratowniczą. Władze rozważały również ewakuację okolicznych osiedli ze względu na ryzyko rozprzestrzenienia się ognia i kolejnych wybuchów.
Rejon buczański był wcześniej jednym z miejsc najcięższych walk na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Piątkowe uderzenie pokazuje, że obszar ten pozostaje na celowniku rosyjskich sił, mimo upływu czasu od wyparcia wojsk rosyjskich z obwodu kijowskiego. Strażacy i ratownicy wciąż walczą z ogniem, a służby medyczne udzielają pomocy rannym.
Informacje o liczbie ofiar są wciąż weryfikowane. Część ukraińskich mediów podaje, że w samym ataku na przedsiębiorstwo we wsi Mila rannych zostało co najmniej sześć osób, podczas gdy inne źródła mówią o znacznie wyższej liczbie poszkodowanych w całym rejonie. Rzecznicy lokalnych władz apelują o cierpliwość i podkreślają, że trwa ustalanie pełnego bilansu tragedii.