Rosyjskie drony eksplodowały w nocy w bezpośredniej bliskości polskiej granicy, a jedno z uderzeń trafiło w pociąg relacji Kijów-Warszawa. Do zdarzeń doszło podczas zmasowanego ataku na Ukrainę. Jak przekazał ppłk Maciej Korowaj, eksplozje przy granicy nie były przypadkowe — wpisują się w szerszą operację rosyjskiego sztabu, który przed wyprowadzeniem uderzenia ocenia odporność przeciwnika.
Według relacji wojskowego, kilka minut po przejeździe składu z europejskimi politykami i dyplomatami rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa. Wśród pasażerów znajdowali się m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz doradca kanclerza Niemiec Gunter Sautter. Pociąg został ewakuowany przy polskiej granicy z powodu zagrożenia dronowego. Incydent miał miejsce w niedzielny poranek, podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę.
Ppłk Korowaj podkreślił, że przewidywał taki scenariusz na kilkadziesiąt godzin przed zdarzeniem. «Zakładałem parędziesiąt godzin przed zdarzeniem, że drony spadną blisko naszej granicy i tak się stało» — powiedział. Dodał, że rosyjski sztab stosuje zasadę, którą Suworow nazywał glazomierem, czyli oceną odporności przeciwnika przed wyprowadzeniem uderzenia. «Niestety, uważam, że to nie koniec» — ostrzegł.
Do ataków doszło również w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, przebywający z wizytą w Kijowie, odniósł się do tych wydarzeń podczas wspólnej konferencji z Andrijem Sybihą. «Niech dla wszystkich w mojej ojczyźnie będzie to ostatecznym dowodem, że bezpieczeństwo Polski i Ukrainy są ze sobą nierozerwalnie związane» — powiedział szef MSZ. Wicepremier wezwał także do zdwojenia wsparcia dla walczącego sąsiada.
Rosyjski resort obrony przekazał w propagandowym komunikacie, że ataki w zachodniej Ukrainie były wymierzone w cele o charakterze militarnym. Niezależnie od tych twierdzeń, eksplozje bezpośrednio przy polskiej granicy oraz uderzenie w pociąg relacji Kijów-Warszawa wywołały pytania o bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. Incydenty te pokazują, że rosyjska agresja na Ukrainę coraz częściej przenosi się w bezpośrednie sąsiedztwo Polski.
W ocenie ekspertów tego typu działania mogą być elementem testowania reakcji sojuszu i sprawdzania gotowości obronnej. Ppłk Korowaj nie wyklucza kolejnych prowokacji. Sytuacja na granicy pozostaje napięta, a służby monitorują przestrzeń powietrzną w poszukiwaniu dalszych zagrożeń.