Słowacka policja udaremniła planowane podpalenie zakładów produkujących drony. W sprawie zatrzymano trzech obcokrajowców, którzy usłyszeli już zarzuty. Dwaj mężczyźni zostali ujęci na Słowacji, a za trzecim wysłano list gończy — trafił w ręce służb w Niemczech.
Rzecznik prasowy słowackiej policji Roman Hajek potwierdził, że wszystkie osoby zatrzymano i postawiono im zarzuty. Jak przekazały służby, w ramach akcji znaleziono m.in. substancje łatwopalne oraz plany obiektu, który miał stać się celem ataku. Fabryka dronów znajduje się we wschodniej Słowacji.
Do zdarzenia doszło w kontekście rosnącego znaczenia produkcji dronów dla bezpieczeństwa w regionie. Zakłady tego typu są traktowane jako infrastruktura wrażliwa, a próby ich sabotażu są przedmiotem zainteresowania służb w całej Europie Środkowej. Słowacja, podobnie jak Polska, odgrywa istotną rolę w dostawach sprzętu wojskowego na Ukrainę, co czyni tamtejsze fabryki potencjalnym celem działań obcych służb.
Policja nie ujawniła narodowości zatrzymanych ani szczegółów dotyczących organizacji całej operacji. Nie podano również, czy istniały powiązania między zatrzymanymi a grupami przestępczymi lub służbami specjalnymi innych państw. Śledztwo w tej sprawie jest w toku.
To kolejna w ostatnich miesiącach próba sabotażu wymierzona w infrastrukturę przemysłową w państwach NATO. Władze krajów sojuszu wielokrotnie ostrzegały przed wzmożoną aktywnością rosyjskich służb, które mogą wykorzystywać lokalnych pośredników do organizowania ataków na obiekty wojskowe i przemysłowe. Sprawa jest badana także pod kątem ewentualnego udziału innych osób.
Zatrzymania na Słowacji i w Niemczech pokazują, że współpraca służb w regionie działa sprawnie. List gończy wydany za trzecim z podejrzanych pozwolił na jego szybkie ujęcie poza granicami Słowacji. Wszyscy zatrzymani przebywają obecnie w areszcie.