W Dniu Niepodległości Ukrainy przez Chreszczatyk w Kijowie przejechała kolumna kilkudziesięciu kołowych i gąsienicowych bezzałogowych systemów lądowych. Jak opisał Arhiv, wśród nich znalazły się między innymi platformy Rys PRO i TerMIT.

Dla bezpieczeństwa regionu ważniejsza od samego pokazu jest skala ich wykorzystania. Od początku 2026 roku ukraińskie jednostki wykonały z pomocą takich systemów ponad 100 tys. misji logistycznych i ewakuacyjnych.

Pojazdy dostarczają amunicję i zaopatrzenie, ewakuują rannych, wykonują zadania inżynieryjne i rozpoznawcze. Część może zostać wyposażona w zdalnie sterowane moduły uzbrojenia. Dzięki temu żołnierz nie musi znajdować się na platformie w strefie szczególnie narażonej na ostrzał i drony FPV.

Ukraina zakontraktowała w tym roku ponad 22 tys. systemów lądowych. Żołnierze zamówili również sprzęt za prawie 1,9 mld hrywien poprzez Brave1 Market. Oznacza to, że robotyka lądowa staje się regularną kategorią zaopatrzenia, a nie tylko eksperymentem wybranych oddziałów.

Istotny jest także wymiar europejski. Ukraiński Roboneers i niemiecki ARX Robotics utworzyły spółkę ARX Industries, która ma produkować Rys Pro w Ukrainie i Niemczech. To przykład modelu, w którym doświadczenia z frontu łączą się z europejskimi zdolnościami przemysłowymi.

Pokaz w Kijowie nie ograniczał się do robotów lądowych. Na Dnieprze prezentowano drony morskie, a w powietrzu systemy bezzałogowe oraz samoloty Mirage 2000 i F-16. Nie był więc dosłownie paradą składającą się wyłącznie z robotów bojowych.

Dla Polski rozwój takich systemów ma znaczenie z dwóch powodów. Po pierwsze, pokazuje kierunek zmian na polu walki tuż za wschodnią granicą NATO. Po drugie, wskazuje, że europejski przemysł obronny będzie coraz częściej budował wspólne linie produkcyjne z ukraińskimi firmami. Tempo tego procesu może mieć bezpośredni wpływ na zdolności odstraszania całego regionu.

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.