Państwa wschodniej flanki NATO przygotowują specjalną ofertę dla Waszyngtonu, aby zapobiec redukcji amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Jak informuje Bloomberg, sojusznicy z naszego regionu chcą zadeklarować gotowość do przejęcia części kosztów utrzymania żołnierzy USA stacjonujących na ich terytorium. To reakcja na zaskakujący kwestionariusz, który Pentagon rozesłał do stolic państw Paktu.
Inicjatywa jest odpowiedzią na sygnały płynące z administracji amerykańskiej o możliwym przeglądzie skali zaangażowania militarnego w Europie. Kwestionariusz Pentagonu, wysłany do sojuszników, wywołał zaniepokojenie w krajach regionu, które traktują obecność wojsk USA jako kluczowy element gwarancji bezpieczeństwa. Wschodnia flanka, obejmująca m.in. Polskę i państwa bałtyckie, od lat zabiega o wzmocnienie natowskiej obecności, a ewentualna redukcja byłaby odczytywana jako osłabienie sojuszniczych gwarancji.
Propozycja przejęcia części kosztów utrzymania amerykańskich żołnierzy ma być gestem dobrej woli i demonstracją gotowości do ponoszenia większej odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo. Kraje regionu liczą, że taka deklaracja skłoni Waszyngton do utrzymania dotychczasowego poziomu zaangażowania. Rozmowy w tej sprawie prowadzone są na szczeblu dyplomatycznym i wojskowym, a szczegóły oferty mają być doprecyzowane w nadchodzących tygodniach.
Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst debaty o podziale kosztów w NATO, która nasiliła się po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu. Administracja USA wielokrotnie podkreślała, że europejscy sojusznicy powinni wydawać więcej na obronność i w większym stopniu finansować wspólne przedsięwzięcia. W odpowiedzi kraje NATO zobowiązały się do zwiększenia wydatków na obronę do poziomu co najmniej 2 proc. PKB, jednak presja na dalsze podwyżki pozostaje.
Dla państw wschodniej flanki kwestia amerykańskiej obecności wojskowej ma znaczenie strategiczne. Stacjonujące w regionie jednostki USA są postrzegane jako realny odstraszacz wobec potencjalnej agresji ze strony Rosji. Jakiekolwiek ograniczenie ich liczebności mogłoby zostać odebrane jako sygnał słabości sojuszu i zachęta dla Moskwy do eskalacji napięć. Dlatego też propozycja finansowego wsparcia ma charakter nie tylko praktyczny, ale i polityczny — ma pokazać, że region jest gotów płacić za bezpieczeństwo, którego nie chce utracić.
Bloomberg nie podaje szczegółów dotyczących wysokości kwot, jakie miałyby zostać zaoferowane, ani harmonogramu rozmów. Nie wiadomo też, jak na propozycję zareaguje Pentagon. Wiadomo natomiast, że inicjatywa spotkała się z poparciem części europejskich stolic, które widzą w niej szansę na utrzymanie dotychczasowego poziomu amerykańskiego zaangażowania bez konieczności renegocjacji całego pakietu obronnego NATO.
Ostateczna decyzja w sprawie ewentualnej redukcji wojsk USA w Europie należy do Waszyngtonu. Europejscy sojusznicy liczą jednak, że przedstawiona oferta skłoni administrację amerykańską do utrzymania status quo. Najbliższe tygodnie pokażą, czy deklaracje wschodniej flanki zostaną przyjęte jako wystarczający argument w dyskusji o przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej na Starym Kontynencie.