Korea Południowa po raz pierwszy skierowała kontenerowiec do Europy szlakiem morskim przez Arktykę. Decyzja zapadła w związku z problemami z transportem przez Bliski Wschód, gdzie rośnie ryzyko dla żeglugi handlowej. Statek płynie do polskiego portu w Gdańsku.
Informację przekazało w sobotę południowokoreańskie ministerstwo oceanów i rybołówstwa, na które powołuje się agencja AFP. To pierwszy taki rejs w historii Korei Południowej — dotychczas kontenerowce z tego kraju kursowały do Europy tradycyjną trasą przez Kanał Sueski lub wokół Przylądka Dobrej Nadziei.
Zmiana trasy to efekt eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, które wymusiły na armatorach poszukiwanie alternatywnych połączeń. Szlak arktyczny, choć krótszy, wiąże się z wyzwaniami nawigacyjnymi i wymaga wsparcia lodołamaczy, zwłaszcza w okresach większego zlodzenia. Mimo to pozwala skrócić czas rejsu z Azji Wschodniej do Europy nawet o kilkanaście dni w porównaniu z trasą wokół Afryki.
Gdańsk jest jednym z kluczowych portów bałtyckich dla handlu z Azją. Terminal kontenerowy w porcie północnym obsługuje regularne połączenia z Dalekim Wschodem i odgrywa istotną rolę w polskim imporcie i eksporcie. Przybycie statku z Korei Południowej szlakiem arktycznym może być sygnałem dla innych armatorów, że ta trasa staje się realną alternatywą dla tradycyjnych połączeń.
Eksperci zwracają uwagę, że rozwój żeglugi arktycznej zależy od warunków lodowych, które w ostatnich latach ulegają zmianom. Krótsza trasa oznacza niższe koszty paliwa i mniejszą emisję dwutlenku węgla, ale wymaga też inwestycji w infrastrukturę portową i nawigacyjną po stronie państw regionu. Korea Południowa zapowiada dalsze analizy możliwości wykorzystania tego szlaku w przyszłości.
Rejs do Gdańska wpisuje się w szerszy trend poszukiwania alternatyw dla Kanału Sueskiego, który w ostatnich latach bywał blokowany lub omijany z powodu konfliktów zbrojnych i ataków na statki handlowe. Dla polskiej gospodarki oznacza to potencjalnie nowe możliwości logistyczne i dywersyfikację dostaw z Azji.