Prezydent Karol Nawrocki ponownie skierował do podpisu premiera postanowienie o powołaniu czterech członków Zarządu Narodowego Banku Polskiego. Informację przekazał w mediach społecznościowych szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker. To kolejne podejście do obsadzenia wakujących miejsc w kierownictwie banku centralnego po tym, jak Donald Tusk wcześniej odmówił kontrasygnaty.

«Stabilność polskiej gospodarki wymaga decyzji odrzucającej logikę politycznej wojny» — napisał Szefernaker, argumentując, że sprawa wykracza poza bieżący spór polityczny. Jego zdaniem teraz wszystko znajduje się w rękach premiera, który musi zdecydować, czy podpisze postanowienie, czy podtrzyma wcześniejsze stanowisko.

Spór wokół składu Zarządu NBP ma wymiar praktyczny, nie tylko personalny. Jak wynika z wcześniejszych doniesień, już w listopadzie skład zarządu banku może spaść poniżej ustawowego minimum. Oznaczałoby to sytuację, w której organ kierujący bankiem centralnym nie ma wymaganej liczby członków, co może komplikować podejmowanie decyzji w sprawach polityki pieniężnej i nadzoru nad rynkiem.

Narodowy Bank Polski odpowiada za stabilność cen, prowadzenie polityki pieniężnej oraz utrzymanie bezpieczeństwa systemu finansowego. Zarząd banku centralnego jest organem wykonawczym, który realizuje uchwały Rady Polityki Pieniężnej i zarządza bieżącą działalnością instytucji. Dlatego obsadzenie wakujących stanowisk ma znaczenie dla ciągłości pracy NBP i postrzegania banku centralnego przez rynki finansowe.

Konflikt wokół nominacji trwa od dłuższego czasu. Premier Donald Tusk odmówił kontrasygnaty wcześniejszego postanowienia prezydenta, co doprowadziło do ponownego skierowania dokumentu do podpisu. Kontrasygnata premiera jest wymagana w przypadku aktów urzędowych prezydenta, które nie mają charakteru prerogatyw. Bez niej postanowienie nie może wejść w życie.

Paweł Szefernaker podkreślił, że ponowne skierowanie dokumentu do premiera jest krokiem ze strony prezydenta, który chce zakończyć impas. W jego ocenie dalsze blokowanie nominacji uderza w stabilność gospodarczą kraju i podważa zaufanie do instytucji państwowych. Strona rządowa nie odniosła się dotychczas publicznie do ponowionego wniosku.

Sprawa ma także wymiar polityczny. Obsada władz banku centralnego od lat jest przedmiotem sporów między obozem prezydenckim a rządem. Obecna sytuacja jest o tyle nietypowa, że dotyczy nie jednej, lecz czterech nominacji jednocześnie, a termin, w którym zarząd może utracić wymaganą liczbę członków, zbliża się wraz z końcem roku.

Jeśli premier podpisze postanowienie, czterej nowi członkowie zarządu będą mogli objąć stanowiska. Jeśli podtrzyma odmowę, spór trafi prawdopodobnie do dalszych rozmów politycznych lub zostanie rozstrzygnięty przez inne instytucje państwa. Na razie nie wiadomo, kiedy Donald Tusk podejmie decyzję w sprawie ponowionego dokumentu.

Dla rynku finansowego kluczowe jest, czy NBP zachowa pełny skład zarządu w momencie, gdy gospodarka mierzy się z niepewnością co do inflacji i stóp procentowych. Bank centralny musi podejmować decyzje w trybie ciągłym, a brak wymaganej liczby członków zarządu mógłby utrudnić bieżące funkcjonowanie instytucji.

2Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.