Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose ostro skrytykował część europejskich przywódców za to, że w sprawie wojny w Ukrainie oczekują od Waszyngtonu dalszego zaangażowania. Dyplomata wskazał przy tym Polskę jako przykład odmiennej postawy. Krytyka padła w piątkowym wpisie opublikowanym na platformie X na jego prywatnym koncie.

W jego ocenie zbyt wielu europejskich liderów nalega, by Ameryka stawiła czoła zagrożeniu za nich, a ich postulaty sprowadzają się do amerykańskich pieniędzy i amerykańskiej broni, nawet kosztem ryzyka dla amerykańskiego życia. Rose podkreślił, że Europa nie bez powodu uważa Federację Rosyjską, państwo-agresora, za egzystencjalne zagrożenie. Przeciwstawił temu hasztag #belikePoland, czyli „być jak Polska”, jako wzór postawy, w której państwo samo podejmuje odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.

Ambasador nie wskazał z nazwiska żadnego z przywódców, do których się odnosi. Zarzucił im jednak, że domagają się kontynuowania wojny i oskarżają prezydenta Trumpa o „zdradę”, gdy ten próbuje doprowadzić do zakończenia konfliktu. Rose ocenił, że Ukraina nie może wygrać wojny, a próba zawarcia pokoju może dać jej szansę na zachowanie niepodległości. Krytykę pokojowych starań amerykańskiego prezydenta nazwał wymówką.

W tym samym wpisie dyplomata porównał europejskie podejście do Ukrainy z reakcją na wojnę USA z Iranem. Według niego, gdy zagrożone są interesy Europy, konflikt jest traktowany jako wojna Ameryki, a gdy zagrożone są interesy Ameryki, nadal uznawany jest on wyłącznie za jej wojnę. Wpis zakończył stwierdzeniem, że kibicowanie Ukrainie z boku nie wygra wojny ani nie powstrzyma zabijania.

Stany Zjednoczone nie przeznaczyły od powrotu Trumpa do władzy znaczących dodatkowych środków na wsparcie Ukrainy, a broń przekazywana Kijowowi jest kupowana przez państwa europejskie. Ciężar finansowego wsparcia spoczywa w dużej mierze na Unii Europejskiej. W Ukrainie nie stacjonują amerykańscy żołnierze, poza personelem chroniącym ambasadę USA.

Wypowiedź ambasadora wpisuje się w szerszy spór o formułę pokoju. Wcześniej Rose krytykował europejskie państwa importujące rosyjski gaz, wymieniając Francję, Belgię, Hiszpanię, Holandię, Węgry, Słowację i Grecję. Krytyce poddał także europejskich krytyków porozumienia Trumpa z Władimirem Putinem dotyczącego importu rosyjskiego diesla do USA.

W innej wypowiedzi, w czwartą rocznicę rosyjskiej agresji, mówił, że Rosja nie wykazuje zainteresowania wycofaniem się z Ukrainy, a Stany Zjednoczone przeznaczyły na pomoc dla Kijowa prawie 250 miliardów dolarów. Ten bilans wskazuje, według niego, skalę amerykańskiego wkładu, który w jego ocenie nie jest należycie doceniany przez europejskich partnerów.

Polska w tej narracji pełni rolę kontrprzykładu. Rose wielokrotnie podkreślał, że nasz kraj inwestuje w obronność i samodzielnie ponosi koszty zabezpieczenia wschodniej flanki NATO, co czyni go, w jego ocenie, najbardziej wiarygodnym partnerem w regionie. Wpis ambasadora nie zawierał jednak żadnych nowych danych o wydatkach Polski, dlatego opieramy się wyłącznie na jego ogólnej ocenie.

3Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.