Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki otrzymał odpowiedź od marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego na pismo dotyczące kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Bogucki zarzucił Czarzastemu, że nie przedstawił dokumentów potwierdzających spełnienie przez Berka formalnych wymagań wymaganych do objęcia stanowiska sędziego TK. Spór dotyczy tego, czy kandydat spełnia warunki formalne, a Kancelaria Prezydenta domaga się ujawnienia pełnej dokumentacji oraz informacji o procesie weryfikacji.
Bogucki odniósł się do odpowiedzi marszałka, nawiązując do filmu «Miś». W ten sposób zasugerował, że odpowiedź Czarzastego jest niepoważna lub niewystarczająca. Szef Kancelarii Prezydenta podkreślił, że oczekuje konkretnych dokumentów, a nie ogólnych zapewnień. Jego zdaniem bez tych dokumentów nie można rzetelnie ocenić, czy Maciej Berek spełnia wymogi ustawowe.
W spór zaangażował się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. W programie «Gość Wydarzeń» stwierdził, że Sejm z pełną świadomością głosował nad kandydaturą Berka i wybrał go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. «Pan Bogucki swoje oceny może wygłaszać u siebie w domu, przy obiedzie i do swojej małżonki» — powiedział Kierwiński. Dodał, że nie widzi podstaw do kwestionowania decyzji Sejmu.
Kierwiński skomentował również inne bieżące sprawy, w tym awanturę w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości oraz sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jego wypowiedź wpisuje się w trwający spór polityczny o obsadę TK i rolę Kancelarii Prezydenta w procesie wyboru sędziów. Sprawa Macieja Berka budzi kontrowersje od momentu, gdy Sejm wybrał go na to stanowisko.
Kancelaria Prezydenta konsekwentnie domaga się transparentności w procesie weryfikacji kandydatów do TK. Bogucki zapowiedział, że będzie kontynuował działania mające na celu uzyskanie pełnej dokumentacji. Z kolei strona sejmowa utrzymuje, że wybór został dokonany zgodnie z prawem, a wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane przez właściwe organy, a nie w drodze publicznych oświadczeń.
Spór wokół kandydatury Berka jest kolejnym elementem napiętych relacji między Kancelarią Prezydenta a marszałkiem Sejmu. Obie strony prezentują odmienne stanowiska co do zakresu informacji, jakie powinny być ujawnione. Na razie nie wiadomo, czy Kancelaria Prezydenta otrzyma żądane dokumenty, czy też spór trafi na dalszy etap procedowania.