Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała w czwartek kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kandydata zgłosiła grupa posłów Koalicji Obywatelskiej. W tym samym głosowaniu komisja negatywnie odniosła się do kandydatury Artura Kotowskiego, którego do TK desygnowało Prawo i Sprawiedliwość.
Maciej Berek, bliski współpracownik premiera Donalda Tuska, jest drugim kandydatem KO do Trybunału. Wcześniej, w połowie marca, Sejm wybrał na sędziego TK Henrykę Krzywonos-Strycharską. Teraz decyzja w sprawie Berka zapadnie podczas piątkowego głosowania na sali plenarnej. Do wyboru potrzebna będzie zwykła większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Podczas czwartkowego posiedzenia komisji nie obyło się bez napięć. Poseł PiS Michał Wójcik skierował do Berka serię pytań dotyczących jego pracy w otoczeniu premiera. Doszło również do spięć między członkami komisji — wystąpienie Jarosława Urbaniaka z KO przerywał Paweł Jabłoński z PiS. Kandydat musiał też odpowiadać na pytania o swoją niezależność od władzy wykonawczej.
W obronie Berka stanął minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który przekonywał, że kandydat jest apolityczny. Jego słowa spotkały się z natychmiastową ripostą Anny Marii Żukowskiej z Nowej Lewicy. Posłanka zakwestionowała te zapewnienia, wskazując na wcześniejszą rolę Berka w rządzie. „Dobrze oboje wiemy, czyje stanowisko reprezentował. Z jakiego powodu te ustawy przechodziły przez rząd szybciej niż inne?” — napisała na platformie X.
Po zakończeniu posiedzenia komisji Maciej Berek odniósł się do krytyki swojej kandydatury. Zaznaczył, że jego doświadczenie zawodowe, w tym praca w administracji rządowej, nie stoi w sprzeczności z wymogami stawianymi sędziemu Trybunału Konstytucyjnego. Podkreślił, że jako sędzia będzie orzekał wyłącznie na podstawie konstytucji i ustaw.
Wybór Berka przez Sejm nie kończy jednak procedury obsadzania stanowiska w Trybunale. Zgodnie z przepisami nowy sędzia musi jeszcze złożyć ślubowanie przed prezydentem. W tej sprawie głos zabrał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, pytany o ewentualne ślubowanie Macieja Berka. Jego wypowiedź nie przesądziła jednak ostatecznie, czy prezydent zdecyduje się dopełnić tej formalności.
Trybunał Konstytucyjny od miesięcy mierzy się z problemami kadrowymi i kryzysem zaufania wokół swojej działalności. Obsadzanie wolnych stanowisk sędziowskich stało się jednym z głównych pól sporu politycznego między koalicją rządzącą a obozem Zjednoczonej Prawicy. Kandydatura Macieja Berka, podobnie jak wcześniejszy wybór Henryki Krzywonos-Strycharskiej, jest przez PiS krytykowana jako próba przejęcia kontroli nad Trybunałem przez obecną większość parlamentarną.