Minister energii Miłosz Motyka skrytykował projekt prezydenta Karola Nawrockiego zakładający obniżenie cen paliw. W programie «Onet Rano» stwierdził, że tego typu inicjatywy są niepoważne, ponieważ trafiają do Sejmu bez należytych obliczeń i służą wyłącznie politycznej walce.
— Uważam, że tworzenie prawa i wysyłanie do Sejmu ustaw niepoliczonych, nastawionych tylko na polityczną bijatykę, a taką jest projekt prezydenta, nie jest poważne — powiedział Motyka. Jego zdaniem propozycja nie rozwiązuje realnych problemów, a jedynie zaostrza spór polityczny.
Wypowiedź ministra energii wpisuje się w trwającą debatę na temat cen paliw i bezpieczeństwa dostaw. Prezydent Nawrocki przedstawił projekt, który miałby przynieść kierowcom ulgę na stacjach benzynowych. Jednak w ocenie rządu brakuje do niego rzetelnych analiz skutków budżetowych i gospodarczych.
W tym samym czasie minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapewnił, że nie ma obecnie ryzyka braku paliw na stacjach. — Rezerwy są nienaruszane, a dostawy są dywersyfikowane — poinformował. Dodał, że priorytetem jest utrzymanie ciągłości zaopatrzenia.
Minister energii Miłosz Motyka również nie widzi potrzeby uruchamiania rezerw paliw i ropy. To o tyle istotne, że ewentualne uwolnienie zapasów strategicznych jest zwykle stosowane w sytuacjach nadzwyczajnych, a nie w odpowiedzi na bieżące wahania cen.
Projekt prezydenta ma trafić pod obrady Sejmu. Jeśli zostanie przyjęty, może wpłynąć na dochody budżetowe z akcyzy i VAT od paliw. Przeciwnicy wskazują, że obniżka cen może być działaniem doraźnym, który nie rozwiązuje strukturalnych problemów rynku paliwowego.
Z kolei zwolennicy argumentują, że wysokie ceny paliw uderzają w gospodarstwa domowe i przedsiębiorców, zwłaszcza w transporcie. Prezydent Nawrocki przekonuje, że jego propozycja ma realnie obniżyć koszty życia.
Na razie nie wiadomo, czy projekt zyska poparcie w parlamencie. Minister Motyka jasno dał do zrozumienia, że rząd nie jest entuzjastycznie nastawiony do tej inicjatywy. Jego zdaniem poważne stanowienie prawa wymaga najpierw szczegółowych wyliczeń, a nie politycznych gestów.
Spór wokół cen paliw toczy się w szerszym kontekście bezpieczeństwa energetycznego Polski. Rząd podkreśla, że dostawy są stabilne, a rezerwy wystarczające. Opozycja i prezydent chcą jednak, by państwo aktywnie przeciwdziałało wysokim cenom przy dystrybutorach.
Ostateczny kształt przepisów zależy od prac w Sejmie. Na tym etapie pewne jest jedno: projekt prezydenta wywołał polityczną dyskusję, w której ścierają się argumenty o odpowiedzialność fiskalną i realną pomoc dla obywateli.
2