Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego poprze w piątkowym głosowaniu kandydaturę Macieja Berka na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Decyzję ogłosił w czwartek przewodniczący klubu Krzysztof Paszyk, uzasadniając ją kompetencjami kandydata oraz przedstawionym przez niego planem uzdrowienia instytucji. To sygnał, że kandydatura byłego ministra w rządzie Donalda Tuska może liczyć na poparcie części koalicji rządzącej w Sejmie.
Wcześniej sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Berka. Jak podkreślił Paszyk, plan przedstawiony przez kandydata daje szansę na odbudowę zaufania do Trybunału i przywrócenie mu właściwej roli w systemie prawnym państwa. Głosowanie w Sejmie ma odbyć się w piątek, a wynik będzie zależał od tego, czy kandydaturę poprą także inne ugrupowania koalicji rządzącej.
Kandydatura Berka spotkała się jednak z krytyką ze strony prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent ocenił, że Trybunał nie potrzebuje polityka powiązanego z premierem Donaldem Tuskiem. „Kiedy przyglądam się temu, co dzieje się wokół tak ważnej instytucji, to jestem zatrwożony” – przyznał Nawrocki, sugerując, że wybór Berka mógłby pogłębić polityczny spór wokół sądu konstytucyjnego.
W odpowiedzi na plany koalicji posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli do Trybunału Konstytucyjnego wniosek, który – według ich zapowiedzi – ma usunąć lukę w przepisach dotyczących odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu oraz statusu sędziów TK. Do wniosku dołączono żądanie zabezpieczenia, które mogłoby uniemożliwić Sejmowi wybór Berka na sędziego. Oznacza to, że sprawa może trafić do samego Trybunału jeszcze przed planowanym głosowaniem.
Maciej Berek to prawnik i wieloletni urzędnik państwowy, który pełnił funkcje m.in. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz jako minister w rządzie Donalda Tuska. Jego kandydatura wpisuje się w szerszy spór o kształt Trybunału Konstytucyjnego, który od lat pozostaje jednym z głównych punktów napięcia na scenie politycznej. Koalicja rządząca zapowiadała wcześniej reformy mające na celu zmianę sposobu wyboru sędziów i przywrócenie instytucji społecznego zaufania.
Piątkowe głosowanie będzie testem dla spójności koalicji w sprawach dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Decyzja PSL, choć zapowiedziana, nie przesądza jeszcze o wyniku – potrzebna jest większość bezwzględna w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Opozycja, w tym PiS, zapowiada, że będzie kwestionować zarówno tryb wyboru, jak i samą kandydaturę Berka, co może przedłużyć procedurę i skierować sprawę do dalszych sporów prawnych.