Polska nie powinna rezygnować z udziału w grudniowym szczycie G20, nawet jeśli weźmie w nim udział Władimir Putin — ocenił wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Jego zdaniem bojkot nie jest właściwym narzędziem w tej sytuacji, choć samo zaproszenie prezydenta Rosji określił jako zły pomysł.

— Dyplomacja jest trudniejsza, niż się wydaje i czasami stawia nas w niekomfortowych sytuacjach, ale musimy umieć sobie z nimi radzić — powiedział Sikorski, komentując decyzję organizatorów szczytu o zaproszeniu rosyjskiego przywódcy. Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że obecność na forum międzynarodowym, nawet w niesprzyjających okolicznościach, pozwala realizować polskie interesy i zabierać głos w kluczowych sprawach.

Sprawa dotyczy szczytu G20 zaplanowanego na grudzień. Zaproszenie dla Władimira Putina wywołało dyskusję wśród państw członkowskich i partnerów międzynarodowych o tym, jak powinny zachować się kraje sprzeciwiające się rosyjskiej agresji na Ukrainę. Polska należy do najaktywniejszych krytyków polityki Kremla na arenie europejskiej i atlantyckiej.

Sikorski odniósł się do dylematu, przed którym stoją państwa rozważające bojkot szczytu. Wskazał, że rezygnacja z udziału oznaczałaby oddanie pola tym, którzy chcą rozmawiać z Rosją bez warunków wstępnych. Jednocześnie przyznał, że zaproszenie Putina jest błędem organizatorów i budzi uzasadnione wątpliwości.

Stanowisko szefa MSZ wpisuje się w szerszą linię polskiej dyplomacji, która stara się łączyć twarde stanowisko wobec Moskwy z aktywną obecnością na forach międzynarodowych. Warszawa konsekwentnie opowiada się za izolacją Rosji na arenie globalnej, ale jednocześnie zabiega o to, by nie tracić możliwości wpływania na kształt debaty o bezpieczeństwie i przyszłości Europy.

Decyzja o udziale Polski w szczycie G20 nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona. Wypowiedź Sikorskiego sugeruje jednak, że rząd skłania się ku obecności, a nie bojkotowi. Ostateczne stanowisko może zależeć od dalszych ustaleń z partnerami w Unii Europejskiej i NATO.

Szczyt G20 to jedno z najważniejszych spotkań przywódców największych gospodarek świata. Jego agenda obejmuje zwykle kwestie finansowe, handlowe i rozwojowe, ale w ostatnich latach coraz częściej pojawiają się na nim tematy związane z bezpieczeństwem i sytuacją geopolityczną. Udział w nim daje państwom możliwość bezpośredniego przedstawiania swoich racji w gronie decyzyjnym.

Dla Polski, która graniczy z Ukrainą i odgrywa kluczową rolę w logistyce pomocy dla Kijowa, obecność na szczycie może być okazją do przypomnienia o konsekwencjach rosyjskiej agresji. Z drugiej strony spotkanie z Putinem przy jednym stole rodzi ryzyko wizerunkowe i może zostać odebrane jako osłabienie polityki izolacji Rosji.

Sikorski nie po raz pierwszy zabiera głos w sprawach wymagających trudnych decyzji dyplomatycznych. Jako wicepremier i szef MSZ podkreśla, że polska racja stanu wymaga zarówno stanowczości wobec Moskwy, jak i umiejętności działania w złożonych formatach międzynarodowych. Jego wypowiedź wpisuje się w tę linię.

Ostateczne decyzje dotyczące składu polskiej delegacji na grudniowy szczyt nie zostały ogłoszone. Wiadomo jednak, że dyskusja o bojkocie G20 będzie jednym z tematów konsultacji dyplomatycznych w najbliższych tygodniach.

3Wyświetlenia

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.