Rzecznik rządu i poseł Koalicji Obywatelskiej Adam Szłapka zapowiedział, że Michał Kołodziejczak zostanie wyrzucony z klubu parlamentarnego KO, jeśli nie złoży wyjaśnień w sprawie doniesień medialnych z ubiegłego tygodnia. Kołodziejczak jest już zawieszony w prawach członka klubu na trzy miesiące.
— Jeżeli jakiekolwiek wyjaśnienia wpłyną, to prezydium klubu będzie o tym dyskutować. Jeśli nie, to będzie wyrzucenie i tutaj nie będzie zmiłuj — powiedział Szłapka we wtorek w programie «Graffiti» w Polsat News. Dodał, że zgodnie z procedurą po zawieszeniu posłowi daje się «chwilę czasu» na wyjaśnienie sprawy.
Szłapka odniósł się również do obecności Krzysztofa Rutkowskiego u boku byłego wiceministra. — Kompromitujące — stwierdził krótko rzecznik rządu. Rutkowski, do którego Kołodziejczak zwrócił się po pomoc, twierdzi, że poseł padł ofiarą szantażu. Przekonywał, że Kołodziejczak «uległ urokom damskich wdzięków», a kobietom zarzucał chęć zysku i szantaż.
Sprawa dotyczy doniesień medialnych, w których byłe współpracownice oskarżają Michała Kołodziejczaka m.in. o stosowanie przemocy. Poseł zaprzecza i twierdzi, że jest ofiarą szantażu. W związku ze sprawą Prokuratura Okręgowa w Łodzi bada zawiadomienie złożone przez Kołodziejczaka. Rzecznik prokuratury prok. Paweł Jasiak poinformował, że trwa weryfikacja treści zawiadomienia.
Kołodziejczak, były wiceminister rolnictwa, w ostatnich dniach znalazł się w centrum uwagi mediów. Jego sytuacja w klubie KO jest niepewna — zawieszenie w prawach członka oznacza, że nie może brać udziału w posiedzeniach klubu, ale pozostaje posłem. Decyzja o ewentualnym wyrzuceniu należy do prezydium klubu, które rozpatrzy ewentualne wyjaśnienia.
Szłapka podkreślił, że klub czeka na stanowisko Kołodziejczaka. Jeśli wyjaśnienia nie wpłyną, poseł zostanie usunięty. Sprawa jest o tyle istotna, że dotyczy polityka pełniącego w przeszłości funkcję wiceministra w rządzie koalicyjnym. Ewentualne wyrzucenie z klubu oznaczałoby, że Kołodziejczak straciłby wsparcie polityczne i pozostałby w Sejmie jako poseł niezrzeszony.
Na razie nie wiadomo, czy Kołodziejczak zamierza złożyć wyjaśnienia. Jego publiczne wystąpienia ograniczały się dotąd do zaprzeczeń i sugestii o szantażu. Sprawa budzi zainteresowanie mediów i może mieć wpływ na wizerunek Koalicji Obywatelskiej, która w przeszłości deklarowała zero tolerancji dla przemocy.
Prokuratura w Łodzi prowadzi czynności sprawdzające po zawiadomieniu złożonym przez posła. Na tym etapie nie postawiono nikomu zarzutów. Sprawa ma charakter dwutorowy: z jednej strony doniesienia mediów i oskarżenia byłych współpracownic, z drugiej — zawiadomienie Kołodziejczaka o szantażu.
Decyzja w sprawie przyszłości Kołodziejczaka w klubie KO może zapaść w najbliższych dniach. Prezydium klubu zbiera się regularnie, a ewentualne wyjaśnienia posła będą punktem obrad. Szłapka nie określił, ile czasu dano Kołodziejczakowi na złożenie wyjaśnień, mówiąc jedynie o «chwili».
Sprawa pokazuje, że Koalicja Obywatelska stara się szybko reagować na kontrowersje wokół swoich członków. Zawieszenie Kołodziejczaka nastąpiło przed upływem tygodnia od publikacji doniesień. Teraz wszystko zależy od tego, czy poseł zdecyduje się na współpracę z klubem i przedstawi swoje stanowisko.
2