W piątek 11 września 2026 r. mija 25 lat od najkrwawszego ataku terrorystycznego w historii Stanów Zjednoczonych. W wyniku skoordynowanych zamachów w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pensylwanii zginęło prawie 3 tysiące osób, a ponad 6 tysięcy zostało rannych. Wydarzenia z 11 września 2001 r. uznawane są za przełomowy moment XXI wieku, który na trwałe odmienił globalną politykę i architekturę bezpieczeństwa.

Do ataków doszło, gdy porwane samoloty pasażerskie uderzyły w wieże World Trade Center na Manhattanie oraz w budynek Pentagonu pod Waszyngtonem. Czwarty samolot, którego celem prawdopodobnie był Kapitol lub Biały Dom, rozbił się w Pensylwanii po tym, jak pasażerowie podjęli próbę odzyskania kontroli nad maszyną. W wyniku zawalenia się obu wież WTC zginęło 2996 osób, w tym obywatele ponad 90 państw. Był to największy tego typu atak w historii, który wstrząsnął Ameryką i całym światem.

Po 25 latach wracają wspomnienia osób, które były świadkami tragedii. Polski operator Sylwester Łukasiewicz 11 września 2001 r. filmował atak na World Trade Center w Nowym Jorku. Po latach wraca do tamtych obrazów. — Zapamiętałem ogień, dym, spadające odłamki oraz późniejsze poczucie ogromnego bólu i niedowierzania — mówi w rozmowie z «Faktem». Jego relacja to jedno z wielu świadectw, które po ćwierćwieczu wciąż poruszają.

Amerykański strażak polskiego pochodzenia Stanley Trojanowski brał udział w akcji ratunkowej po atakach. Jego oddział skierowano na 73. piętro północnej wieży kompleksu. Podczas akcji widział ludzi skaczących z okien. — Myślałem, że to ptaki — wspomina. W zamachach zginęło 2996 ludzi. Jego relacja pokazuje dramat, jaki rozgrywał się wewnątrz płonących wież, gdzie ratownicy walczyli o każdą sekundę i każde życie.

Inżynier Jan Szumański nadzorował prace przy oczyszczaniu terenu po zawalonych wieżach World Trade Center. — Brodzę w gruzach po zawalonych wieżach World Trade Center, a tam spalona ręka, wyciągnięta ku niebu, jakby wołała o pomoc. Takich scen nie zapomina się do końca życia — wspomina. Jego świadectwo to kolejny dowód na to, jak głęboko tragedia zapisała się w pamięci tych, którzy pracowali przy usuwaniu skutków ataków.

Zamachy z 11 września 2001 r. zapoczątkowały globalną wojnę z terroryzmem, która na dwie dekady zdominowała politykę międzynarodową. Stany Zjednoczone zainicjowały interwencję wojskową w Afganistanie, a następnie w Iraku. Wprowadzono zaostrzone procedury bezpieczeństwa na lotniskach na całym świecie, a wiele państw zmieniło swoje przepisy antyterrorystyczne. Wydarzenia te wpłynęły również na relacje transatlantyckie i politykę obronną NATO.

Po 25 latach rocznica zamachów jest okazją do refleksji nad ich długofalowymi skutkami. W Nowym Jorku, Waszyngtonie i Shanksville w Pensylwanii odbędą się uroczystości upamiętniające ofiary. Bliscy i ocalali spotkają się, by oddać hołd tym, którzy zginęli. Mimo upływu czasu pamięć o tragedii pozostaje żywa, a jej konsekwencje wciąż kształtują światową politykę i debatę o bezpieczeństwie.

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.