Europejska Agencja Kosmiczna chce, aby Europa zbudowała własny system lotów załogowych. Szef ESA Josef Aschbacher ogłosił podczas szczytu w Paryżu, że wstępne decyzje polityczne w tej sprawie zapadną 15 grudnia w Rzymie. Propozycja zakłada stworzenie europejskich zdolności do transportu astronautów na niską orbitę okołoziemską oraz w kierunku Księżyca.
Program miałby kosztować około miliarda euro rocznie. To kwota, która w perspektywie wieloletniej wymagałaby zaangażowania finansowego państw członkowskich ESA oraz ewentualnego współfinansowania ze strony Unii Europejskiej. Na razie nie wskazano, jak dokładnie miałby wyglądać podział kosztów ani jakie podmioty miałyby odpowiadać za budowę i eksploatację systemu.
Obecnie Europa korzysta z usług innych państw w zakresie lotów załogowych. Europejscy astronauci latają na Międzynarodową Stację Kosmiczną głównie dzięki współpracy z USA, Rosją i innymi partnerami. ESA nie posiada własnego statku załogowego ani rakiety zdolnej do bezpiecznego przewozu ludzi. Propozycja Aschbachera ma to zmienić i uniezależnić Europę od zewnętrznych dostawców w tym obszarze.
Szczyt w Paryżu był okazją do przedstawienia wizji rozwoju europejskiego sektora kosmicznego. Aschbacher podkreślił, że decyzja o ewentualnym rozpoczęciu programu należy do państw członkowskich. Spotkanie w Rzymie 15 grudnia ma charakter polityczny i ma przesądzić o tym, czy Europa podejmie dalsze prace studyjne i przygotowawcze.
Własny system lotów załogowych to nie tylko kwestia prestiżu. Chodzi o zdolność do samodzielnego prowadzenia badań naukowych, rozwoju technologii oraz zapewnienia bezpieczeństwa europejskim astronautom. Program mógłby także stymulować europejski przemysł kosmiczny i tworzyć miejsca pracy w sektorze high-tech.
Koszt miliarda euro rocznie jest jednak znaczącym obciążeniem dla budżetów państw członkowskich. ESA musi konkurować o finansowanie z innymi priorytetami, takimi jak obronność, zmiany klimatu czy polityka społeczna. Dlatego decyzja polityczna w Rzymie będzie kluczowa dla przyszłości projektu.
Na razie nie wiadomo, czy program uzyska poparcie wszystkich kluczowych państw. Niektóre z nich mogą preferować dalsze korzystanie z usług komercyjnych lub sojuszniczych, zamiast inwestować w własne, kosztowne rozwiązania. Inne mogą widzieć w tym szansę na wzmocnienie europejskiej autonomii technologicznej.
Jeśli decyzje polityczne zapadną w grudniu, kolejnym krokiem będzie opracowanie szczegółowego harmonogramu i budżetu. Program lotów załogowych to przedsięwzięcie wieloletnie, które wymaga stabilnego finansowania i współpracy międzynarodowej. Europa stoi przed wyborem: kupować bilety od partnerów czy zbudować własny statek.