Druga co do wielkości gospodarka Unii Europejskiej tkwi w błędnym kole kryzysów budżetowych i społecznych. Francja, jak pisze POLITICO, kuleje tuż przed historycznymi wyborami prezydenckimi, których wynik może wstrząsnąć nie tylko Paryżem.
Francuski minister, który w rozmowie z POLITICO wypowiedział się anonimowo, opisał stan państwa obrazowo: — Czujemy krople krwi na tętnicy szyjnej — powiedział. Słowa te oddają, jak poważnie rząd ocenia sytuację finansów publicznych i napięć społecznych, w których kraj się znalazł.
Ocena ta wpisuje się w szerszy obraz. Problemy budżetowe i społeczne wzajemnie się nakręcają: ograniczone pole manewru w finansach państwa utrudnia odpowiedź na niezadowolenie społeczne, a to niezadowolenie z kolei zawęża możliwości polityczne rządu. Źródło nie podaje szczegółowych danych liczbowych dotyczących deficytu ani poziomu zadłużenia, dlatego nie można ich tutaj przytoczyć.
Znaczenie tej sytuacji wykracza poza granice Francji. Gospodarka tego kraju jest drugą co do wielkości w Unii Europejskiej, więc jej kłopoty odbijają się na całej wspólnocie, także na zaufaniu inwestorów i stabilności strefy euro. Nadchodzące wybory prezydenckie mają więc znaczenie dla całej Europy, nie tylko dla wyborców nad Sekwaną.
Wypowiedź anonimowego ministra, przytoczona przez POLITICO, pokazuje, że w rządzie panuje przekonanie o pilności problemu. Brak nazwiska rozmówcy nie pozwala jednak ocenić, czy jego opinia odzwierciedla stanowisko całego gabinetu, dlatego należy ją traktować jako relację z kuluarów, a nie oficjalne stanowisko państwa.
3