Każda godzina ogłoszenia alarmu powietrznego kosztuje Ukrainę około 45 milionów dolarów z powodu przestojów w przedsiębiorstwach – poinformował minister gospodarki Ołeksandr Krawczenko w wypowiedzi cytowanej przez brytyjski dziennik «The Guardian». To jeden z najbardziej wymiernych kosztów rosyjskich ataków powietrznych, które zmuszają firmy do wstrzymywania pracy, a pracowników do szukania schronienia.

Straty nie ograniczają się do pojedynczych godzin. Jak podaje ministerstwo, łączne straty przedsiębiorstw mogą do końca roku osiągnąć 10 miliardów dolarów, co w przeliczeniu daje około 36,5 miliarda złotych. Skala problemu pokazuje, że wojna odbija się nie tylko na infrastrukturze krytycznej, ale także na codziennym funkcjonowaniu gospodarki – od małych warsztatów po duże zakłady przemysłowe.

W związku z przedłużającą się presją wojenną rząd Ukrainy znacząco obniżył prognozę wzrostu gospodarczego na 2026 rok. Zamiast wcześniej zakładanych 2,4 procent, PKB ma wzrosnąć jedynie o 0,5–0,6 procent. To jeden z najniższych wskaźników w najnowszej historii kraju, co potwierdza, że rosyjska agresja wciąż głęboko dławi ukraińską ekonomię.

Alarmy powietrzne są w Ukrainie codziennością od początku pełnoskalowej inwazji. Obejmują całe obwody, a niekiedy cały kraj, i mogą trwać od kilkunastu minut do kilku godzin. W tym czasie wiele firm musi wstrzymać produkcję, zamknąć sklepy czy odwołać dostawy. Choć część przedsiębiorstw próbuje pracować w trybie zdalnym lub przenosić działalność do schronów, koszty przestojów są nie do uniknięcia.

Minister Krawczenko zwraca uwagę, że każda godzina przestoju to nie tylko stracony czas, ale też realne pieniądze – wynagrodzenia, które trzeba wypłacić, oraz utracone przychody. Dla wielu małych i średnich firm, które stanowią trzon ukraińskiej gospodarki, powtarzające się przerwy mogą oznaczać konieczność redukcji zatrudnienia lub nawet zamknięcia działalności.

Dane te pojawiają się w momencie, gdy Ukraina zmaga się z rosnącymi potrzebami finansowymi na obronę i odbudowę. Międzynarodowi partnerzy deklarują dalsze wsparcie, ale skala zniszczeń i kosztów wojennych rośnie z każdym tygodniem. Obniżona prognoza PKB to sygnał, że nawet jeśli walki nie ustąpią, ukraińska gospodarka będzie potrzebować jeszcze większego zastrzyku inwestycji i pomocy zewnętrznej.

Eksperci wskazują, że jednym z rozwiązań może być lepsze zarządzanie alarmami – na przykład ich regionalizacja, tak aby nie obejmowały całego kraju, gdy zagrożenie dotyczy tylko jednego obszaru. Jednak przy obecnej skali rosyjskich ataków, w tym dronów i pocisków manewrujących, takie decyzje są trudne i wymagają kompromisu między bezpieczeństwem ludności a ciągłością gospodarczą.

Na razie ukraińskie firmy muszą działać w warunkach permanentnej niepewności. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania, a godziny spędzone w schronach przekładają się na miliardy dolarów strat. Rząd zapowiada dalsze wsparcie dla przedsiębiorców, ale skala potrzeb może przerosnąć możliwości budżetu.

2Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.