Rosyjskie ataki z użyciem pocisków i dronów uszkodziły w ostatnich miesiącach obiekty amerykańskich firm działających na Ukrainie. Wśród celów znalazły się zakład Coca-Coli, fabryka PepsiCo oraz magazyn wykorzystywany przez McDonald's — podała stacja CNN.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa nie potępiła tych uderzeń równie stanowczo, jak ataków Ukrainy na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Waszyngton jednocześnie naciska na Kijów, aby wstrzymał uderzenia na rosyjskie rafinerie. Zdaniem komentatorów Moskwa testuje w ten sposób granice, licząc na to, że amerykańska administracja nie zareaguje ostro ze względu na własne interesy.
Biały Dom nie odniósł się publicznie do rosyjskich ataków na obiekty amerykańskich przedsiębiorstw. Jak zauważa CNN, brak zdecydowanej reakcji kontrastuje z wcześniejszymi deklaracjami o ochronie amerykańskiego biznesu za granicą. Rosja wysyła w ten sposób „jasne sygnały”, które pozostają bez odpowiedzi.
Sytuacja komplikuje relacje w trójkącie Waszyngton–Kijów–Moskwa. Nie ustalono zapisów „rozejmu energetycznego” zapowiedzianego przez Donalda Trumpa — stwierdził rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, reagując na nocne ataki Rosji na infrastrukturę energetyczną Kijowa. Ukraina o sytuację oskarża USA, wskazując problemy z przesyłem danych. Wołodymyr Zełenski ocenił, że jest to „bolesne”.
W tle narastają napięcia wokół amerykańskiego wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Administracja Trumpa kolejny raz wywiera presję na Kijów. Po naciskach rządu USA firma SpaceX wprowadziła ograniczenia w korzystaniu ze Starlinka na Ukrainie. Ukraińscy żołnierze nie będą mogli używać go w bezzałogowcach uderzeniowych i rozpoznawczych, co znacznie utrudnia prowadzenie ataków na rosyjskie zaplecze.
Ataki na amerykańskie firmy to według analityków element szerszej strategii Moskwy, która chce pokazać, że nie obawia się reakcji Waszyngtonu. Rosja uderza w symbole amerykańskiej obecności gospodarczej na Ukrainie, testując determinację Białego Domu. Jednocześnie Kreml otwarcie kpi z Donalda Trumpa, a Ukraina oskarża USA o bierność.
Brak stanowczej reakcji na ostrzał obiektów amerykańskich przedsiębiorstw może mieć konsekwencje dla dalszej obecności tych firm w Ukrainie. Coca-Cola, PepsiCo i McDonald's to jedne z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich marek w regionie. Ich uszkodzenie w wyniku rosyjskich ataków rodzi pytania o bezpieczeństwo inwestycji zagranicznych w ogarniętym wojną kraju.
Waszyngton na razie nie zapowiada zmiany kursu. Naciski na Kijów w sprawie rafinerii i ograniczenia Starlinka wskazują, że administracja Trumpa stawia własne interesy ponad solidarność z zaatakowanym sojusznikiem. Dla Ukrainy oznacza to kolejne wyzwanie w walce z rosyjską agresją.
1