Na kilka dni przed irańskim atakiem na amerykańską bazę wojskową Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej nad obiektem przeleciało czternaście rosyjskich satelitów szpiegowskich. Informację podała stacja CNN, powołując się na własne ustalenia. Do ataku doszło 27 marca. Jak dotąd nie podano, czy rosyjskie rozpoznanie miało bezpośredni wpływ na decyzję Teheranu o uderzeniu, ale zbieżność czasowa i skala przelotów budzą pytania o charakter współpracy Moskwy z Iranem.
Baza Prince Sultan to kluczowy amerykański obiekt wojskowy w Arabii Saudyjskiej, wykorzystywany przez siły USA do operacji w regionie Zatoki Perskiej. Stacjonują tam m.in. myśliwce i systemy obrony przeciwlotniczej. Irański atak z 27 marca był wymierzony w ten właśnie obiekt. Według CNN przeloty rosyjskich satelitów miały miejsce w dniach poprzedzających uderzenie. Nie wiadomo, czy Rosjanie przekazali Iranowi dane wywiadowcze, czy jedynie prowadzili własne rozpoznanie. Sama liczba satelitów – czternaście – wskazuje na skoordynowaną operację obserwacyjną.
Sprawa rzuca nowe światło na relacje Moskwy i Teheranu, które od lat budzą niepokój Waszyngtonu i jego sojuszników. Rosja i Iran współpracują militarnie m.in. w Syrii, a w ostatnich latach zacieśniły więzi w obliczu zachodnich sankcji. Jeśli potwierdzi się, że rosyjskie satelity dostarczyły Iranowi danych o amerykańskiej bazie, będzie to oznaczać bezprecedensowy poziom wymiany wywiadowczej między tymi państwami. CNN nie podaje, czy istnieją dowody na przekazanie danych, ani jakie były dalsze losy misji satelitów.
Incydent wpisuje się w szerszy kontekst napięć na Bliskim Wschodzie. Atak na Prince Sultan był jednym z najpoważniejszych bezpośrednich uderzeń na amerykański obiekt w regionie w ostatnich latach. Waszyngton dotąd nie odniósł się publicznie do doniesień o rosyjskich satelitach. Arabia Saudyjska, na której terytorium znajduje się baza, również nie skomentowała sprawy. Ewentualne potwierdzenie współpracy rosyjsko-irańskiej przed atakiem może wpłynąć na politykę USA wobec obu państw oraz na dalsze zbrojenia w Zatoce Perskiej.
Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że rosyjskie satelity szpiegowskie są w stanie monitorować kluczowe obiekty wojskowe na całym świecie. Ich przeloty nad bazami USA w regionach zapalnych nie należą do rzadkości, ale koncentracja czternastu aparatów w krótkim czasie przed atakiem jest nietypowa. CNN opisuje kulisy ataku, nie ujawniając jednak, w jaki sposób ustalono liczbę i trajektorie satelitów. Sprawa pozostaje w sferze doniesień medialnych, którym brakuje oficjalnego potwierdzenia ze strony amerykańskiego wywiadu.
Dla Polski, członka NATO i sojusznika USA, sprawa ma znaczenie w kontekście bezpieczeństwa transatlantyckiego. Rosyjska aktywność wywiadowcza wymierzona w siły amerykańskie w regionie Zatoki Perskiej może świadczyć o gotowości Moskwy do wspierania przeciwników Waszyngtonu w newralgicznych punktach. Sojusz Północnoatlantycki od lat ostrzega przed rosyjskimi działaniami hybrydowymi i szpiegowskimi. Jeśli doniesienia CNN się potwierdzą, będzie to kolejny dowód na to, że Rosja nie ogranicza się do Europy Wschodniej, lecz angażuje się w globalne operacje wywiadowcze.
Na razie nie wiadomo, czy sprawa trafi na forum ONZ lub NATO. Biały Dom nie wydał oświadczenia. Irańskie władze nie odniosły się do informacji o rosyjskich satelitach. Rosyjskie ministerstwo obrony milczy. CNN zapowiada kontynuację ustaleń. Sprawa może stać się elementem nacisków na Moskwę i Teheran w związku z ich współpracą wojskową, która obejmuje także dostawy irańskich dronów dla rosyjskiej armii.