Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zawiesił wejście w życie ustawowych sankcji i ceł na Rosję oraz na państwa, które kupują od niej ropę naftową. Decyzję uzasadnił interesem własnego kraju i sytuacją na arenie międzynarodowej. Jak stwierdził, to «bardzo dobra decyzja, korzystna dla kraju i, moim zdaniem, dla świata, bo jesteśmy na arenie światowej».
Trump podkreślił, że jego ruch jest dobry zarówno dla USA, jak i dla społeczności międzynarodowej. Jednocześnie zasugerował, że sprawa nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta, co pozostawia otwartą furtkę do dalszych zmian w polityce sankcyjnej Waszyngtonu. Prezydent nie przedstawił jednak żadnego harmonogramu ani warunków, od których miałoby zależeć ewentualne przywrócenie ograniczeń.
Decyzja dotyczy nie tylko samej Rosji, ale też państw trzecich kupujących rosyjską ropę. To rozwiązanie o szerokim zasięgu, bo uderza w łańcuch dostaw surowca i pośrednio w dochody Kremla z eksportu. Zawieszenie ceł oznacza, że przewidziane w ustawie obciążenia na razie nie wejdą w życie, a ich los zależy od dalszych decyzji administracji.
Waszyngton od miesięcy sygnalizował gotowość do zaostrzenia polityki wobec Moskwy, dlatego obecny krok może budzić pytania o spójność amerykańskiej strategii. Trump nie odniósł się jednak do tych wątpliwości, ograniczając się do ogólnej oceny własnej decyzji. Nie wskazał też, czy zawieszenie ma charakter tymczasowy, czy jest elementem szerszego porozumienia.
Dla Polski i innych państw regionu oznacza to kolejny sygnał, że polityka sankcyjna USA wobec Rosji pozostaje przedmiotem bieżących decyzji politycznych, a nie stałym, przewidywalnym mechanizmem. Kraje kupujące rosyjską ropę zyskują czas, a skutki zawieszenia będą zależeć od tego, jak długo utrzyma się obecny stan.
2